środa, 19 kwietnia 2017

Polskie drewniane zabawki czyli zabawa z Logsy

Świat zabawek - kolorowy i tak różnorodny, że aż kręci się w głowie. Zapewne nie raz stoicie przed półkami z zabawkami i zastanawiacie się co wybrać. Czy zabawka jest bezpieczna? Z czego jest wykonana? Gdzie wyprodukowana? I zwyczajnie - czy jest po prostu ładna? Niestety żeby dostać coś ładnego, wyprodukowanego w Polsce, z dobrej jakości materiału trzeba się nieźle naszukać. Dlatego postanowiłam podsunąć Wam Logsy - jestem zachwycona zabawkami tej firmy! 


Logsy to wyjątkowe drewniane zabawki, wykonywane ręcznie w Polsce. Nie tylko są bezpieczne, ale w pełni ekologiczne. Nawet opakowanie jest z biodegradowalnego kartonu, zero plastiku i niepotrzebnych stu foliowych worków. Ponieważ tematy ekologiczne są mi bliskie - ogromny plus za to dla Logsy. 


Druga sprawa - zabawki są urocze i  bardzo ładne. Wykonane z niezwykłą dbałością. Do tego są po prostu designerskie! Tak piękne zabawki są idealną ozdobą pokoju dziecięcego i nie tylko. Naprawdę są stylowe i dzięki nim możemy stworzyć przyjemną aranżację. 

 
Naszą pierwszą zabawką było auto, które kształtem przypomina auto sportowe/wyścigowe. Wierzcie mi - nie jedno przeszło... ;) Zostało przetestowane przez małego kierowcę i bardzo byłam zadowolona z jego trwałości i wykonania. Auto wyprofilowane, dopasowane do dziecięcej rączki. Potrafi rozwinąć zawrotną prędkość. :)


Nasz nowy zestaw do rodzina sów na drzewie. To nie tylko drzewko i cztery sówki, ale również układanka-puzzle. Dziecko może dopasowywać kształty, tak aby utworzyły sówkowe drzewko, ale również wypróbowywać inne ułożenia i przy tym ćwiczyć swoje zdolności manulane. Mnóstwo radości i zabawy, a przy tym nauki.


Cieszę się, że pojawiły się na rynku takie zabawki jak Logsy, które są świetną alternatywą dla zalewającej nas taniej i byle jakiej chińszczyzny. Przeczytajcie więcej o Logsy, zobaczcie wybór wspaniałych drewnianych zabawek i zapomnijcie o bylejakości w dziecięcym pokoju. :)

środa, 12 kwietnia 2017

Wiosenny Tag Książkowy :)

Dziękuję za przyjemny wiosenny tag książkowy Kitty.



1. Bocian, czyli książka, do której co roku wracasz.
 
Niekoniecznie co roku, ale często wracam do Dzieci z Bullerbyn. Lubię się przenieść w czasy dzieciństwa, kiedy wszystko było takie cudowne i proste. :)



2. Przebiśnieg, czyli pierwsza książka, którą przeczytałaś tej wiosny.

Ciężko powiedzieć, bo czytam kilka na raz... Ale niech będzie Pan Przypadek i trzynastka Jacka Getnera.


3. Marzanna, czyli książka-rozczarowanie, którą z chęcią byś utopiła.

Szubienicznik Jacka Piekary, uwielbiam autora dlatego ogromne rozczarowanie, poza tym do tej pory nie doczekaliśmy się III tomu i rozwiązania zagadki...



4. Motyl, czyli nowo odkryty autor, którego pokochałaś.

Maja Lidia Kossakowska (żałuję, że tak późno!).



5. Krokus, czyli piękna i wyjątkowa książka.

Księga Małgorzaty Judith Merkle Riley oraz kolejne dwa tomy <3



6. Zawilec, czyli książka, którą spotykasz wszędzie.

Swego czasu prześladował mnie Grey, teraz Sekretne Życie Drzew.



7. Cudowne skowronki, czyli osoby, które nominuję do wykonania tagu!
Nominuję Massivehoopie oraz Bogoshipo <3

wtorek, 11 kwietnia 2017

Książka Marca - Pan Przypadek i trzynastka

"Pan Przypadek i trzynastka" to pierwsza z czternastu książek opowiadających o przygodach rodzimego detektywa geniusza. Jej bohater, Jacek Przypadek, mimo swoich blisko trzydziestu lat, nie ma konkretnych planów na życie i cieszy się z tego, że nie musi ich robić. Ale któregoś dnia prosi go o pomoc ulubiona sąsiadka, pani Irmina Bamber, której skradziono obrazy. Tak zaczyna się jego detektywistyczna kariera, która z każdą rozwiązaną sprawą coraz bardziej irytuje różne ważne osoby.

Jacek Przypadek łączy w sobie przenikliwość Sherlocka Holmesa z łobuzerskim wdziękiem porucznika Borewicza i irytującym charakterem doktora House'a. Ta wybuchowa mieszanka powoduje, że może liczyć na sympatię wielu kobiet i szczerą nienawiść rosnącej rzeszy swoich wrogów, którzy za jego sprawą trafili za kratki. 





Jacek Przypadek wcale nie ma zamiaru przejmować interesu po swoim ojcu ani wrocić na studia, nie ma także zamiaru się ożenić - nie spieszy mu się aby powiadomić o tym matkę, która wierzy w jego udawane narzeczeństwo. Życie toczy się tym samym rytmem, spędzane na treningach do maratonu (którego jeszcze nie miał okazji przebiec) oraz wypadach do klubu ze swoim najlepszym kumplem. Dzień za dniem mija panu Przypadkowi zwyczajnie, dopóki w dziwnych okolicznościach giną drogocenne obrazy jego bliskiej sąsiadki pani Irminy. Dotyczasowe monotonne życie Jacka odmienia się. Nigdy nie myślał o karierze detektywa, więc z początku nie przyjmuje zbyt entuzjastycznie prośby starszej pani by zajął się sprawą kradzieży obrazów. Kobieta wierzy w niego i jego wyjątkowe zdolności. Pan Przypadek niczym serialowy detektyw Monk widzi to czego inni nie dostrzegają, poza tym świetnie zna się na ludziach i rozpoznaje kiedy ktoś kłamie. W końcu są tak banalnie przewidywalni. :)

Dzięki swoim niezwykłym umiejętnościom Przypadek bezbłędnie wskazuje złodzieja cennych dzieł sztuki. Sukces w śledztwie - oraz rozległe znajomości pani Irminy - sprawiają, że zyskuję sławę genialnego detektywa. Nie zgadza się z tym podkomisarz Łoś, - policjant zajmujący się sprawą - który uważa, że Jacek po prostu spełnił swój obywatelski obowiązek. I tak kariera młodego detektywa nabiera tempa - pojawiają się kolejni klienci powierzający Przypadkowi swoje sprawy. Wszystkiemu przygląda się jak zwykle Łoś, którego losy krzyżują się wciąż z Jackowymi. Do tego ta (nie)szczęśliwa trzynastka!

Od zawsze uwielbiałam powieści detektywistyczne, szczególnie polskich autorów. Jako nastolatka zaczytywałam się w przygodach Pana Samochodzika czy śledziłam losy Tereski i Okrętki z powieści Joanny Chmielewskiej. Mam ogromnie miłe skojrzania z tymi książkami i nie wiedzieć czemu przyszły mi na myśl podczas lektury Pana Przypadka i trzynastki. I tym razem, czytając o losach Pana Przypadka z przyjemnością śledziłam jego dążenia do rozwiązania zagadek.  W książce znajdziemy 3 opowiadania, każde z nich traktujące o innej sprawie. Bardzo mi się to spodobało. W tego rodzaju opowieściach nie lubię rozwlekania jednego śledztwa przez setki stron czy kilka tomów (jak Szubieniczniku Piekary, na którego III tom i rozwiązanie zagadki nadal czekamy). Każde z opowiadań w książce Pan Przypadek i trzynastka czytałam z przyjemnością. Ujął mnie świetny humor na wysokim poziomie oraz każda z wyjątkowych postaci. Nie da się ich nie lubić, a już w szczególności Jacka Przypadka. Wiem jedno - kiedy skończyłam czytać byłam rozczarowana, ponieważ jestem ogromnie ciekawa jakie kolejne przygody czekają na młodego detektywa. :)

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Wiosna Fit Książkoholika

Nareszcie mamy prawdziwą wiosnę - to świetna okazja aby zadbać o swoje zdrowie i figurę - w końcu zbliża się lato i zaraz odkryjemy więcej ciałka. Jako książkoholik wiem, że łatwo się zasiedzieć przy książkach czy ebookach, a przecież nie ma ważniejszej rzeczy dla naszego organizmu jak aktywność fizyczna. Nie ważne jaka - ważne żeby była. Warto także zadbać o zdrowsze odżywanie czy zafundować sobie wiosenny detoks. Sprzyja temu coraz więcej pysznych warzyw i owoców, które pojawiają się na sklepowych półkach czy straganach. Jakie są moje sposoby aby być fit ksiązkoholikiem? 

 
1. Aktywność fizyczna na świeżym powietrzu.
Nic tak nie wpływa na dobre samopoczucie jak zabawa na świeżym powietrzu. Pierwsze słoneczne i ciepłe dni zachęcają, a ja nie potrafię odmówić dziecku, które najchętniej spędziłoby cały dzień na zewnątrz. Nasze zabawy na świeżym potwierzu to nie tylko kopanie piłki. Dbanie o ogródek, jazda na rowerze, zabawy ruchowe czy zwykłe spacery poprawiają naszą formę. W tym roku planujemy postawić pierwsze kroki w parku linowym - trzymajcie kciuki. Poza tym coroczne wypady za miasto w weekend to zdecydowanie to co lubimy najbardziej. Dlaczego aktywność na świeżym powietrzu podałam jako pierwszy punkt? Jest mnóstwo korzyści: dotlenienie organizmu, pozdbycie się toksyn, jak również dawka witaminy D, którą czerpiemy ze słońca.
 
2. Codzienna dawka ćwiczeń.
Tak wiem - każdy mówi - nie da się codziennie. Zaległe książki zerkają z półki i kuszą, aby usiąść i przeczytać. Ciężko jest być fit książkoholikiem... Wcale nie! Zawsze staram się znaleźć chociaż pół godziny na ćwiczenia - szczególnie takie, które wspomagają kręgosłup. Jeśli mam więcej czasu włączam muzykę i zabieram się za mój ukochany aerobik. Ulubione utwory sprawiają, że ćwiczę z przyjemnością. Aerobik jest ze mną od wielu lat i mam nadzieję, że tak zostanie. To zdecywowanie najlepsza forma aktywności. Jest tak prosty, że nawet Syn chętnie ze mną ćwiczy. A co z książkami? Zawsze można włączyć sobie audiobooka i słuchać podczas ćwiczeń. ;)

3. Książki a jedzenie.
Książkoholiku, nie wystarczy przeczytać książki Chodakowskiej czy "Sztuki Zwycięstwa" aby być fit. Ok, książki które motywują do działania są w porządku, ale dobrze jest również wprowadzać swoje zamiary w życie. To samo z jedzeniem - jeśli bohater waszej książki właśnie zajada się pysznym daniem czy deserem nie musicie od razu biec do lodówki - chyba, że czytacie książkę kucharską. :) Może warto zasiąść do książki po jedzeniu albo zadbać o zdrowe przekąski? Lekkie wafle zbożowe czy marchewka pokrojona w słupki sprawdzą się idealnie. Gdy widzę te wszystkie internetowe memy, w których piszą, że nic mi więcej nie potrzeba tylko książka, kubek herbarty/kawy i pudełko czekoladek to aż mi się robi słabo. Czy wszyscy uważają książkoholików za obżartuchów? ;)



4. Smaczne książki.
Jako prawdziwy książkoholik sięgam również po książki kulinarne. Jest ich teraz mnóstwo. Staram się wybierać taką, która nie tylko dostarczy ciekawych przepisów, ale ważnych informacji na temat bycia zdrowym. Czemu więc nie zafundować sobie sezonowego detoksu, np. za sprawą pysznych i pożywnych zup z nieprzetworzonych składników? Nigdy nie byłam i nie mam zamiaru być na diecie, ponieważ nie potrzebuję tego, ale uważam że wszystko jest dla ludzi. Warto skorzystać z rad, w których zawarte jest to w jaki sposób powinniśmy wykorzystywać naturalne składniki czy owoce naszej pracy na działce czy w ogródku. Nasz organizm nie tylko odwdzięczy się zdrowiem, jak i fit wyglądem.

5. Czytaj i pij.
Oczywiście wodę! ;) Woda jest niezwykle ważna, każdy to wie i nie trzeba o tym przypominać. A co oprócz wody warto pić aby być fit? Herbaty są ok, zielone, czerwone, białe i jakie tam jeszcze mamy - pije je non stop. Dla mnie numerem jeden jest yerba mate. Nie tylko pobudza, ale ma szereg prozdrowotnych właściwości, a co ważne dla fit książkoholika - to eliminowanie poczucia głodu. Wiem, że nie każdy ma specjalne naczynie do picia yerba mate, ale teraz są również dostępne wersje w torebkach do parzenia. Może prawdziwy fan yerba mate uzna to za profanację, ale dla mnie to niezwykle wygodne rozwiązanie. Co do wiosennego czasu - piję również świeży sok z brzozy. Zbierany prosto z drzew obok mojego domu, orzeźwiający, lekko słodkawy płyn jest esencją zdrowia. Szkoda, że świeży jest dostępny przez tak krótki czas - pasteryzowany to już nie to samo.

Post powstał w ramach akcji "Fit książkoholik" organizowanej z inicjatywy KittyAilla oraz Justi.


 

Książka Lipca - Konan Destylator

Jakub Wędrowycz to przerażający wiekowy ochlapus, wiejski egzorcysta, bimbrownik i kłusownik, porażający otoczenie wyglądem, zapachem i ...