wtorek, 27 czerwca 2017

Potrójne Oczyszczenie od Himalaya Herbals - Pianka, Peeling & Maska z Serii Neem

Oczyszczanie skóry to podstawa prawidłowej pielęgnacji. Często zastanawiamy się po jakie kosmetyki sięgnąć, aby nasza skóra była idealnie czysta. Ważny aspekt to także zapobieganie czy leczenie już powstałych wyprysków, które potrafią zepsuć nawet najlepszy dzień. Aby uniknać niemiłych niespodzianek na naszej twarzy na codzień warto wybrać produkty, które odpowiednio o nią zadbają. Ja zdecydowałam się wypróbować kosmetyki od Himalaya Herbals, powstałe na bazie dobroczynnego zioła Neem lub inaczej miodli indyjskiej.


Kilka słów o Neem - zioło to od wieków znane jest ze swoich bakteriobójczych właściwości. Jest więc świetnym pomocnikiem w walce z niedoskonałościami czy trądzikiem. Produkty zawierające Neem nie tylko doskonale oczyszczają, ale rownież leczą i chronią przed stanami zapalnymi oraz wspomagają procesy renowacji skóry. Zawarte w serii kosmetyków Himalaya Herbals Neem również zadbało o moją skórę, na której od czasu do czasu pojawiają się niechciani goście. Zaprosiłam więc do swojej łazienki piankę, peeling oraz maskę. Jakie przyniosły efekty?


Pianka oczyszczająca do mycia twarzy.
Niezawierająca mydła pianka do mycia twarzy do codziennego użytku, która łatwo się rozprowadza i usuwa nadmiar tłuszczu oraz zanieczyszczeń, a także chroni przed wysuszeniem. W połączeniu z kurkumą pomaga kontrolować trądzik i pryszcze, pozostawiając skórę miękką i czystą.

 
Łatwa w aplikacji, lekka, kremowa pianka o delikatnym, świeżym zapachu. Przyjemnie oczyszcza skórę ze wszelkich zanieczyszczeń, spokojnie daje radę też z niewielkim makijażem. Nie podrażnia oczu - chociaż zazwyczaj pienistymi kosmetykami nie myję tych okolic, tutaj musiałam ze swojej wrodzonej ciekawości spróbować. Absolutnie żadnego pieczenia - a mam bardzo wrażliwe oczy. Po umyciu skóra jest bardzo przyjemna w dotyku, lekko napięta ale nie ściagnięta. Nie ma uczucia suchości, żadnych porażnień. Bardzo dobry kosmetyk do codziennego używania, na pewno odczułam różnicę w wyglądzie skóry po dłuższym stosowaniu.


Peeling oczyszczający do twarzy.
Peeling o podwójnym działaniu – złuszczającym i oczyszczającym. W połączeniu z granulkami moreli delikatnie ściera zaskórniki, martwy naskórek oraz osadzone w skórze twarzy zanieczyszczenia pozostawiając Twoją skórę miękką, czystą i odświeżoną.


Pachnie ziołowo, kremowa konsystencja z drobinkami moreli świetnie się rozprowadza. Daje radę z drobnymi zaskórnikami, delikanie złuszcza dodając skórze zdrowego blasku. Oprócz tego odczułam po zmyciu poprawę nawilżenia. Skóra jest bardzo miękka, przyjemna w dotyku i wyraźnie oczyszczona. 




Maseczka oczyszczająca.
Maseczka oczyszczająca pomagająca w regulacji wydzielania tłuszczu, oczyszcza zatkane pory i zapobiega nawracaniu pryszczy. W połączeniu z kurkumą pomaga usuwać bakterie wywołujące trądzik. Fuller’s Earth (Multani Mitti) chłodzi i koi skórę, poprawia jej strukturę oraz pozostawia czystą.


Maska ta ma gęstą konsystencję i mocno ziołowy zapach. Dobrze się rozprowadza, do tego ma w sobie drobinki, które podczas zmywania również łagodnie peelingują skórę. Na twarzy pozostawiamy ją około 10-15 minut. Faktycznie można odczuć, że chłodzi skórę, na pewno świetnie się sprawdzi po dniu pełnym wrażeń jako ukojenie skóry. W trakcie kiedy wysycha nie czułam żadnego dyskomforotu, pieczenia ani nadmiernego ściągnięcia. Również po zmyciu skóra twarzy nie jest napięta, wręcz gładka i nawilżona, podobnie jak po użyciu peelingu, dodatkowo jakby delikatnie rozświetlona. 

Kosmetyki oczyszczającej serii Neem od Himalaya Herbals to świetny wybór, ponieważ nie mają w swoim składzie SLS/SLES, parabenów ani ftalanów. Zawierają naturalne składniki, które od lat są wykorzystywane przez ludzi, doskonale poznane i przebadane pod kątem ich dobroczynnego działania. Moja skóra bardzo polubiła kosmetyki z miodlią indyjską. Zdecydowanie polecam, a może już wypróbowaliście? Koniecznie podzielcie się opinią.

sobota, 24 czerwca 2017

Pan Przypadek i Celebryci

Pan Przypadek i celebryci to druga z książek opowiadająca o przygodach rodzimego detektywa geniusza. Jej bohater, Jacek Przypadek, trochę romantyk, bardziej cynik, musi rozwiązać trzy niecodzienne zagadki. Pierwsza ze spraw nosi kryptonim "Miłość i medycyna". Opowiada o morderstwie dokonanym na planie najpopularniejszej w Polsce telenoweli pod tym właśnie tytułem. Bohaterem drugiej zagadki, "Znamiennych stanów świadomości" jest starzejący się "szołmen". Pada on ofiarą szantażysty grożącego, że ujawni kompromitujące go materiały. W "Blondynie wieczorową porą" uczestniczka wielu reality i talent show, słynna Kasiya, będzie poszukiwać swego zaginionego, nie mniej słynnego narzeczonego, Mikele.

W rozwiązywaniu tych zagadek głównemu bohaterowi pomaga jak zwykle nieoceniona pani Irmina Bamber, która zna absolutnie wszystkich wartych znania w Warszawie. A po każdym następnym sukcesie Jacka w odkrywaniu prawdy gwałtownie wzrasta liczba jego wrogów, którzy najchętniej pozbyliby się detektywa z tego świata.


Drugi tom przygód młodego detektywa Jacka Przypadka odsłania przed czytelnikiem tajemnicze zagadki ze świata celebrytów. Autor świetnie przedstawia osobowości, które znane są z tego, że są znane. Gwiazdy kiepskich telewizyjnych show czy aktorzy serialowych tasiemców. Czytając o postaciach celebrytów można było nawet znaleźć odwierciedlenia w rzeczywistych osobach występujących we współczesnych mediach... :) Pan Przypadek jako osoba, która stroni od rozgłosu, z początku nie chce się podejmować takich spraw. Jak wiadomo - nie można być dobrym detektywem, jeśli jest się przez wszystkich rozpoznawalnym. Do tego Jacek sprytnie wymyślił, iż zostanie detektywem-jasnowidzem. Na licencję nie miał co liczyć - w policji narobił sobie wrogów na czele z podkomisarzem Łosiem. Szczerze powiedziwaszy rozbawił mnie tym swoim specyficznym poczuciem humoru, a już całkowicie rozbroił pomysłem z melonikiem i szklaną kulą.

Ekscentryczny Jacek Przypadek zajął się sprawą morderstwa na planie. Typowi aktorzy typowego polskiego serialu, którego emisja ciągnie się przez wiele lat. Intrygi, zazdrość - nie tylko w scenariuszu Miłości i medycyny, ale również między grającymi w niej aktorami. Wraz z Jackiem odkrywamy do czego są zdolni aktorzy by wciąż być na serialowym świeczniku. Pan Przypadek nie lubi kiedy robi się głośno o nim w mediach. Dlatego kolejna sprawa związana z celebrytą nie jest przez niego chętnie przyjmowana. W końcu decyduje się na nią ale nie bezintresownie. Tym razem ze względów osobistych, zdarzeń sprzed lat. Niezwykle zaskakujące zakończenie tego śledztwa - w poprzednim mogłam domniemać kto był sprawcą, ale w tym przypadku - nigdy bym nie odgadła (uwielbiam takie niespodzianki!). Trzecie z opowiadań to totalnie pokręcona sprawa. Celebryci, przedstawiciele kościoła i politycy - to już nie przelewki. Można komuś konkretnie nadepnąć na odcisk. Jednak Jacek Przypadek wydaje się być jak zwykle niewzruszony. W dodatku do wyjaśnienia wystarczy mu zaledwie kilka rozmów, potwierdzając w ten sposób swoje niezwykłe zdolności.

W detektywistycznych zagadkach Pana Przypadka pomagają mu zawsze nieocenieni przyjaciele. Pani Irmina - sąsiadka, która zna wszystkich i wie wszystko. Nie ma lepszej pomocy dla jasnowidza. ;) Pomaga mu również najlepszy kumpel Błażej, znany również jako Młody Bóg Seksu - adwokat, którego możliwości bywają dla Jacka niezastąpione. Ale i Jacek pomaga przyjacielowi - w końcu ten 30-latek musi się wyrwać spod rodzicielskich skrzydeł i popróbować trochę samodzielnego życia. Wokół Przypadka wbrew pozorom kręcą się także kobiety. Marzena - była udawana narzeczona, której jakby trochę brakuje dotychczasowej stablizacji. Ania, która wszelkimi sposobami próbuje wygrać miłosny zakład dotyczący Przypadka. Pojawia się również nowa kobieta, ale czy odegra znaczącą rolę w życiu Jacka - tego dopiero się dowiemy w kolejnych częściach... Jest również ktoś, kto na pewno nie jest przyjacielem Jacka. Tajemnicza postać, która przewija się przez kolejne opowiadania, bacznie obserwując Przypadkowe dokonania. Co chce osiągnąć, czy Jacek jest w niebezpieczeństwie? Ogromnie zaciekawił mnie ten wątek i mam nadzieję, że z czasem odkryję prawdę.

Rozwiązywanie spraw idzie Przypadkowi niezwykle łatwo - potrafi nawet ocenić ile dni zajmie mu odkrycie prawdy. Według podkomisarza Łosia - zbyt łatwo, jak na kogoś kto nic nie robi. Ale nie docenia jego zdolności, o czym przekonuje się niejednokrotnie. I chociaż ludzie według Jacka są banalnie przewidywalni, efekty jego śledztwa potrafią zaskoczyć nie tylko samych zainteresowanych, ale w szczególności czytelnika.

piątek, 16 czerwca 2017

Nowy Lipikar Lait od La Roche-Posay

Lipikar od zawsze był strażnikiem naszej skóry - wrażliwej, alergicznej. Oboje z synem jesteśmy alergikami i w sezonie wiosennym szczególnie dokucza nam nasza wrażliwa skóra. Nowość od Lipikar Lait - delikatna emulsja, mleczko, okazała się strzałem w dziesiątkę - zawiera to wszystko co najlepsze w produktach Lipikar, ale ma wyjątkową, lekką formułę. Dzięki temu błyskawicznie się wchłania, nawilżając, wygładzając i co najważniejsze otulając naszą skórę barierą ochronną. 

 

Emulsja uzupełniająca poziom lipidów Lipikar Lait zapewnia skórze do 48 godzin nawilżenia. Poleca się ją szczególnie osobom o skórze suchej i wrażliwej, które mają poczucie ściągnięcia oraz braku komfortu. Już po pierwszym użyciu poziom nawilżenia widocznie rośnie, natomiast regularne stosowanie produktu zapewni skórze odbudowę, odżywienie i ochronę przed przesuszeniem. 

 


Emulsja dedykowana jest osobom w każdym wieku - w tym niemowlętom, co potwierdzają testy przeprowadzone przez pediatrów. Testy dermatologiczne zapewniają natomiast, że produktu mogą używać osoby o skórze wrażliwej, ponieważ nie zawiera on parabenów i ma hipoalergiczną formułę. W jego skład wchodzi masło karite (masło shea), które uzupełnia poziom lipidów, woda termalna z La Roche-Posay, dzięki której skóra jest chroniona i ukojona oraz niacynamid, który daje długotrwały komfort nawet najbardziej wrażliwej i suchej skórze. Formuła produktu oparta jest o cold cream, co sprawia, że ma właściwości regenerujące.

 
Używając Lipikar Lait pożegnaliśmy swędzenie, suchość, zaczerwienienie związane z alergią, ale również daliśmy skórze wszelkich potrzebnych składników, tak ważnych w codziennej pielęgnacji. Dużym plusem jest fakt, że Lipikar może używać cała rodzina - nawet maluszki od pierwszych dni życia. Wygodne opakowanie to kolejna zaleta - z pompką, która ułatwia dozowanie i aplikację produktu. Szczególnie docenią to mamy, które wiedzą jak na codzień wygląda pielęgnacja maluszków. Delikatny, nienachalny zapach i mleczna konsystencja sprawia, że nasza skóra jest naprawdę przyjemne otulona tym kosmetykiem i odpowiednio zabezpieczona. 


Stosując go regularnie - to ważne przy wymagającej skórze - odczułam widoczne polepszenie stanu skóry, poziomu nawilżenia, natłuszczenia, poprawę elastyczności czy nawet ujędrnienia. Przyspieszone gojenie zmian na skórze i zapobieganie pojawianiu się kolejnych - za to również polubiliśmy nowy Lipikar.

wtorek, 6 czerwca 2017

Tangle Teezer Compact Styler Star Wars

Wspaniałych szczotek od Tangle Teezer nie trzeba przedstawiać. Na pewno kilka z Was ich używało, a wiele przynajmniej słyszało o nich. Te innowacyjne szczotki to coś dla prawdziwych włosomaniaczek - nie dość, że nie niszczą struktury włosa, dokładnie i bezboleśnie rozczesują - bez wyrywania, a do tego stylowo wyglądają. Pierwszy raz miałam styczność z Tangle Teezer u mojej fryzjerki. Byłam mile zaskoczona, że jako pierwsza szczotka ta nie traktowała moich włosów po macoszemu. Czysta przyjemność podczas rozczesywania włosów.




W moje ręce trafiła wersja kompaktowa Tangle Teezer z motywem Star Wars - coś dla prawdziwej fanki Gwiezdnych Wojen. Muszę przyznać, że jest bardzo elegancka i designerska. Wersja w sam raz do torebki czy w podróż. Dla posiadaczki długich włosów, takich jak moje, która często nosi je rozpuszczone, to oczywista sprawa mieć szczotkę zawsze przy sobie. Compact Styler to świetne rozwiązanie, chociaż jest tak ładna, że szkoda było mi ją wrzucać luzem do torebki. Nie chciałam aby się zniszczyła, więc odziedziczyła etui po okularach przeciwsłonecznych.


Szczotka nadaje się do rozczesywania zarówno włosów suchych jak i mokrych. Bez żadnego szarpania, bez rwania i wypadania włosów. To dla mnie ważne, ponieważ moje długie włosy mają tenencję do wypadania i nie chce, aby każde szczotkowanie wiązało się z niepotrzebną ich utratą. Co ważne, włosy po rozczesaniu są lśniące, gładkie i w ogóle się nie elektryzują. Tangle Teezer w kompaktowej wersji to moja miłość nie tylko od pierwszego wejrzenia, ale od pierwszego użycia również. 



Gdzie można zaopatrzyć się w ten piękny i użyteczny gadżet jakim jest kompaktowa szczotka z motywem Star Wars? Ja polecam zajrzeć do Hair & Beauty Professional Cosmetics - znajdziecie tu nie tylko szczotki Tangle Teezer, ale również inne dobroci dla prawdziwych włosomaniaczek.

sobota, 3 czerwca 2017

Książka Maja - Zbieracz Burz Tom I

Moc Burzyciela Światów, ocknęła się, zatliła, lecz nie wypełniła potęgą Pana. Nie znalazła ujścia od czasu starcia z Siewcą Wiatru. Aż do teraz...
Boże w Trójcy Jedyny!  
Czemuż znowu budzisz swego Anioła Zagłady?
Porywasz za naczynie gniewu. Kielich, który gdy pęknie, wyleje niszczycielską zawartość na każdą krainę Kosmosu. Każdą Istotę. Każde dziecię Twoje.
I stanie się koniec... I nicość...


Dalsze losy bohaterów serii Zastępy Anielskie Mai Lidii Kossakowskiej. Po wielkiej wojnie z Antykreatorem życie w Królestwie i Głębi toczy się dalej. Oczywiście nikt nadal nie podejrzewa, że Pan nie zasiada od wielu lat na swoim Niebieskim Tronie. Opuścił Królestwo, a władzę sprawuje tutaj Regent archanioł Gabriel wraz z pozostałymi Świetlistymi. Jednak pewnego dnia Pan (czy aby na pewno On?) przemawia do Daimona Freya - Abaddona, Burzyciela Światów, Tańczącego na Zgliszczach. Wyznacza mu zadanie, w które (aby nie spoilerować) nawet on sam z początku nie wierzy. Jednak przekonany o słuszności woli Pańskiej postanawia je wykonać. Zwierzając się ze swych zamiarów Gabrielowi zraża go do siebie. Regent Królestwa uznaje, że biednemu Daimonowi pomieszały się zmysły po strasznej walce z Cieniem. Michael jest natomiast przekonany, że Frey został przez Cień opętany. I tak powstaje spisek, który ma na celu ujęcie Freya i poddanie go leczeniu na tę okoliczność. Tknięty przeczuciem Abaddon odkrywa zamiary dotychczasowych przyjaciół i udaje mu się zbiec w ostatniej chwili. Od tego momentu jest najbardziej poszukiwanym osobnikiem w całym Niebie, Piekle, Ziemi czy Sferach Poza Czasem. Michał w swej zawziętości jest gotowy nawet zabić Daimona, takie też rozkazy dostają jego żołnierze. 

I tak zaczyna się tułaczka biednego Freya, który niezrozumiany przez współtowarzyszy wciąż dąży do wykonania swojego krwawego zadania. Wszyscy przeciw jednemu, odwraca się od niego nawet ukochana, która nie może odnaleźć w niezrozumiałym, nowym zachowaniu swojego dawnego Daimona. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy do spisku przeciw niemu dołącza się stojący do tej pory na uboczu Lucyfer. Podpuszczony przez Michała ma zamiar bowiem wypuścić na Abaddona czystą śmierć, jaką jest Apolyon... I tym zamiarem kończy się tom pierwszy Zbieracza Burz.

Czytając ten tom szczerze przeżywałam żal i udrękę biednego Daimona. Jak prawdziwi przyjaciele mogli odwrócić się od niego? Zadanie, które postawił przed nim Pan jest szalone i w skutkach tragiczne, ale nie takim przeciwnościom losu stawiali czoła wspólnie, ramię w ramię. Wszystko potoczyło się nie tak jak trzeba, a wręcz dzieje się coraz gorzej. Z obawą sięgam po tom II, gdyż boję się kontunuacji. Naprawdę polubiłam postać Freya i szczerze szkoda mi go. Jest może zbyt uparty i dumny, ale czyż nie jego Jasność wyznaczyła do najwyższych zadań? Książka trzymała mnie w napięciu od początku do końca. Jak zwykle wspaniały styl pisarki sprawił, że czytanie było prawdziwą przyjemnością. Mam nadzieję, że również kolejny tom nie zawiedzie i na szczęśliwe rozwiązanie sprawy Abaddona. Biorę się więc za czytanie, a Wam polecam zapoznać się z serią.


piątek, 26 maja 2017

Książka Prawdę Ci Powie - TAG



Dziękuję za nominację Oli K. oraz Kitty. :)



 
TAG polega na losowym wyborze słowa czy zdania, z losowo wybranej książki. Przyznam, że tak się przejęłam losowaniem, że aż odruchowo potrząsałam książką... Moją książką będzie Zbieracz Burz (t.I) M.L. Kossakowskiej.

Słowo, które określa Twoją osobowość.
Wylosowane słowo to szlafrok... Może jest w tym coś, ponieważ lubię spokój, domowe ciepło, wygodę, czystość - z tym kojarzy mi się szlafrok.

Słowo, które określa Twoje marzenia.
Świadek. Chciałabym być świadkiem samych dobrych wydarzeń, najlepiej przyjemnych - takich jak wakacje, podróże, odkrywanie nowych miejsc. 

Słowo, które powinieneś powiedzieć swoim wrogom.
Myśl.  Zdecydowanie przydałoby się im pomyśleć nad swoim smętnym losem. :D

Słowo, które opisuje Twoje życie uczuciowe.
Powiesz. Zdecydowanie wszystko sobie mówimy - nie wybrażam sobie tajemnic w związku.
 
Słowo, które opisuje coś, co nigdy Ci się nie wydarzy.
Yyyy... to słowo to tydzień. Ciężko mi się odnieść, bo mam nadzieję, na jeszcze wiele tygodni przede mną. ;)

Zdanie, które powinnaś sobie wytatuować.
Obaj mrużyli oczy przed oślepiającym blaskiem. A ponieważ nie mam zamiaru się tatuować - to by było na tyle.

Zdanie, które opisuje, co powinnaś zrobić, by zapewnić sobie natychmiastowe bogactwo.
Po chwili obaj podkomendni Michała leżeli nieprzytomni, zapatrzeni w drugą stronę tęczy. Wychodzi na to, że abym się wzgbogaciła muszę kogoś wysłać w Zaświaty, prościzna... ;)

Zdanie, które powinnaś wykrzyczeć, wskakując na pokład statku, na którym odpłyniesz w podróż swoich marzeń.
Nie ma nic smutniejszego niż głębiańska noc. Czyli pewnie popłynę tam, gdzie trwa wieczny dzień. Wolałabym żeby było ciepło.

Zdanie, które opisuje Twoją przyszłość.
Teraz szukam dla mojej rodziny dobrego miejsca, ale trudno ulokować gdzieś osiem żywych kotów przyzywczajonych do mieszkania pod chmurką. Osiem kotów?! No way... ;)

Otaguj nowych blogerów i zadedykuj im jakieś zdanie.
Tagować nie będę, jeśli ktoś ma ochotę niech się przyłączy. Dedykuję zdanie, a nawet kilka: Wypuść mnie to się pobawimy. Porzucasz mi trochę polinezyjską suszoną główkę. Przecież ciebie też bawi, kiedy tak okropnie przy tym klnie! Zatem miłej zabawy! :)

poniedziałek, 22 maja 2017

Moja Fotoksiążka Saal Digital + Kupon Rabatowy

Uwielbiam robić zdjęcia i każdy, kto chociaż trochę mnie zna - od zawsze kojarzy mnie i aparat w rękach jako nieodłącznych. Od dawna marzyła mi się piękna fotoksiążka. Taka, w której wyeksponuje swoje wyjątkowe zdjęcia oraz zatrzymam najlepsze w życiu momenty. Rynek tego typu produktów jest spory, na każdym kroku możemy skorzystać z usług fotoproduktów, nawet w drogeriach. Ale ja szukałam czegoś wyjątkowego, wysokiej jakości i po prostu ładnego. Szczęściem trafiłam na firmę Saal Digital, która zaoferowała mi testowanie swojej fotoksiążki.




Aby zaprojektować swoją fotoksiążkę należy pobrać na swój komputer program Saal Desing. Aplikacja ta pozwala w prosty sposób stworzyć swój fotoprodukt, jest naprawdę przystępna nawet dla kogoś, kto nie operuje na programach graficznych. Mamy do wyboru mnóstwo opcji, szablonów, układów, tła. Możliwości jest tyle, że spędziłam sporo czasu projektując mój album. Warto było, zresztą oceńcie sami.



Moja fotoksiążka jest kwadratowa, ma wymiary 19x19. Wybrałam błyszczącą okładkę, bez watowania. Na okładce oczywiście moje zdjęcie, ale można wybrać coś gotowego - zależy jaki macie pomysł. Strony wewnętrzne zamówiłam matowe, jest ich w sumie 40, natomiast zdjęć wyszło ponad 100. Można byłoby ich upchnąć znacznie więcej, ale zależało mi szczególnie na dużych, pięknych zdjęciach krajobrazów.




Jakość zdjęć świetna - nawet specjalnie ich nie obrabiałam, czasem delikatnie podciągnełam nasycenie czy kontrast. Efekt końcowy naprawdę mnie zachwycił. Matowe strony prezentują się elegancko, są dość grube, dobrze się je przekłada. Są połączone w taki sposób, że bardzo wygodnie ogląda się fotoksiążkę bez niepotrzebnych zagięć. Nie ma różnicy czy to pierwsze strony, środek czy koniec - wyglądają i układają się tak samo. Za to ogromny plus.



Jeśli zastanawiacie się nad fotoksiążką dla siebie z całego serca polecam Saal Digital. Łatwa w wykonaniu - w programie, który każdy może zainstalować na swoim komputerze i bez problemu ją zaprojektować. Przesyłka z Niemiec była ekspresowa mimo, że w międzyczasie był majowy weekend. Po tygodniu przyjechała do mnie kurierem DHL, oczywiście dostajemy numer przesyłki i możemy śledzić jej przebieg. Przesyłka doszła w idealnym stanie, kolejny plus za dobre zabezpieczenie fotoksiążki.



Fotoksiążka nie tylko jest świetną pamiątką, dzięki której zatrzymacie wspaniałe chwile, ale także możecie zamieścić w niej swoje fotograficzne czy inne artystyczne prace. Wciąż można zgłaszać się do testowania na fanpage'u Saal Digital na Facebook'u lub zdobyć spory rabat na wasz zakup. Polecam! :)

Saal Digital ma dla Was  kupon rabatowy o wartości 75 zł na „fotoksiążkę na dobry początek”. Kupon jest jednorazowego użytku. Kod kuponu rabatowego oraz inne informacje dotyczące fotoksiążek znajdziecie  tutaj -> Kupon 75 zł.

środa, 17 maja 2017

Oleokrem Biovax Caviar

Produkty Biovax już niejednokrotnie zadbały o zdrowie i wspaniały wygląd moich włosów. Szczególnie polubiłam się z maskami, dzięki ich łatwemu stosowaniu, wspaniałym składom i oczywiście bardzo zadowalających efektach. Kiedy pojawiły się nowości od Biovax - oleokremy - bardzo chciałam je wypróbować. To musi być coś świetnego, pomyślałam. I nie zawiodłam się! :)




Oleokrem, który wypróbowałam to wersja Caviar. Na stronie producenta przeczytamy:

Odżywczy OleoKrem do włosów Biovax® Caviar kryje w sobie unikalne wartości odżywcze pochodzące z naturalnych skarbów: delikatnego kawioru i cenionych indyjskich olejów Moringa i Tamanu. 

Ekstrakt z kawioru – bogactwo składników odżywczych zamkniętych w czarnych perełkach kawioru sprawia, że składnik ten wszechstronnie działa na włosy: dzięki zawartości przeciwutleniaczy chroni je przed utratą koloru i zachowuje ich młodość, a witaminy i minerały rewitalizują je i nawilżają.
Olej Moringa – to lekki i jednocześnie bardzo odżywczy olej tłoczony na zimno z nasion indyjskiego „drzewa cudu”. Wykazuje działanie nawilżające włosy. Jest naturalnym środkiem przeciwutleniającym o wyjątkowych właściwościach wygładzających i zmiękczających.
Olej Tamanu – wytłaczany z pestek dojrzałych owoców drzewa rosnącego na obszarze Indii. Niezwykle skuteczny w ujarzmianiu suchych, puszących się włosów. Wspomaga utrzymanie właściwego poziomu nawilżenia, nadaje włosom gładki i lśniący wygląd. Dzięki zawartości korzystnych dla włosów lipidów pomaga w utrzymaniu ich naturalnego zdrowia i piękna. 




Zadaniem oleokremu jest dopełnienie pielęgnacji włosów, tak aby odżywić, wygładzić, ale również zabezpieczyć włosy przed czynnikami zewnętrznymi. Kremowa konsystencja jest lekka i nie obciąża włosów. Oleokrem można używać zarówno na włosy wilgotne po umyciu, jak również na włosy suche. Oczywiście ja wypróbowałam oba sposoby. Zazwyczaj wolę nakładać na wilgotne włosy. Wtedy oleokrem ułatwi rozczesanie i pomoże w stylizacji. Nakładam na 3/4 długości włosów, raczej radzę omijać przy skórze głowy. Pachnie obłędnie, po wysuszeniu zapach nie jest tak intensywny, lecz wciąż delikatnie czuć go na włosach. Drugi sposób nakładania na sucho - świetnie się sprawdza przy przesuszonych, zniszczonych, rozdwojonych końcowkach. I zazwyczaj nakładałam go wtedy tylko na końcówki. Oleokrem jest dość lekki i nie obciąży włosów, jednak lepiej się sprawdzi na sucho przy puszących się, kręconych włosach, a moje są proste i gładkie.



Oleokrem od Biovax to taka biżuteria dla naszych włosów. Dopełni pielęgnację, nawilży i odżywi, doda włosom blasku oraz otuli eleganckim zapachem. To również świetny kosmetyk na szybkie mycie włosów, kiedy nie mamy czasu na odżywki ze spłukiwaniem i inne maski. Po prostu po umyciu nakładamy i gotowe - efekt wypielęgnowanych włosów w mniej niż minutę. :)  Bardzo polubiłam się z tym kosmetykiem i zostanie za mną na długi czas. Kolejny trafiony produkt od Biovax.

piątek, 12 maja 2017

Książka Kwietnia - Siewca Wiatru


Pan, stwarzając świat, zapowiedział ostateczną walkę ze Złym. Nikt oprócz Niego nie wie kiedy Zły nadejdzie. 
A Pan odszedł.
Archaniołowie podzielili się władzą, ale czy uda im się utrzymać nieobecność Pana  w tajemnicy. Czy władza nie zniszczy ich, czy ocalą Jego dzieło i siebie samych przed Antykreatorem? 
Ale czy można walczyć z Siewcą Wiatru bez Pana? Abaddonn, wybrany i wskrzeszony Anioł Zagłady, bez  dotknięcia Pana jest bezradny... 
Nie ma już wybranych i odrzuconych, Niebios i Otchłani. Jest tylko Dzieło Pana i Antykreator, Siewca Wiatru, nicość i pustka...
Cień jest coraz bliżej. 




Siewca Wiatru to kolejne spotkanie ze skrzydlatymi poddanymi Królestwa oraz mieszkańcami Głębi. Przyznam szczerze, że miałam kilka podejść do tej książki. Zaczęłam ją czytać zaraz po Żarnach Niebios, ale jakoś nie mogłam rozkręcić się z lekturą. Odłożyłam więc Siewcę na jakiś czas i powróciłam do czytania. Kiedy już zaczęłam wciągnęło mnie na dobre. 

Na początku książki jest wprowadzenie - opowiadanie o Abaddonie czyli Daimonie Freyu, byłym Aniele Miecza, które znałam już z Żarn Niebios. Przyznam szczerze, że to jedno z opowiadań czytałam w ogromnym napięciu -  wciąga i zapada w pamięć. Lecz nie będę wiecej o nim pisać, żeby nie psuć Wam emocji podczas czytania. ;)

W Siewcy spotykamy ponownie archaniołów - Gabriela, Michała, Razjela, Rafaela, którzy skrzętnie próbują ukryć nieobecność Pana (który, jak wiemy z poprzedniej części porzucił Królestwo i odszedł) i paktują z głebianami - nieudolnym Lucyferem i jego prawą ręką Asmodeuszem, zwanym Zgniłym Chłopcem. Mimo tego, że spisek udaje się przez dłuższy czas ukryć, coś niedobrego zaczyna dziać się w Królestwie. Najpierw w niebywałych okolicznościach ginie magiczna księga Razjela. Kto jest w stanie włamać się i ogłuszyć najpotężniejszego niebiańskiego maga? Za wszelką cenę ktoś próbuje siać zamęt i waśnie między aniołami a głębianami. Znajdują się też tacy, którzy nie chcą uznać rządów regenta Królestwa, Gabriela. Do tego ktoś czyha na życie Daimona Freya, Abaddona, Burzyciela Światów, tego który jako jedyny może stanąć do pojedynku z Siewcą. A Siewca nadchodzi...

Książka jest wspaniała - długa, ale naprawdę warto ją przeczytać. Wielowątkowa, możemy obserwować wydarzenia z perspektywy mieszkańców różnych hierarchii społecznych Nieba i Piekła oraz innych fantastycznych stworzeń. To co dzieje się w Królestwie i Głębi jest niczym, kiedy pewnego dnia niebo pęka i ze szczeliny Cienia wychodzi okropna armia Antykreatora - czystego zła. Skrzydlaci, głębianie, dżinny, salamandry, a nawet demony stają razem do boju z tym, który jest zupełnym przeciwieństwem Jasności. Opis kilkudniowej, okrutnej walki naprawdę był łagodny, patrząc na to jakie paskudztwa się tam działy. Okropni żołnierze i stwory Cienia były odwrotnością tego, co stworzył Pan. Przyznam, że trochę zmęczyła mnie ta wojna na końcu książki. Ale każda wojna taka jest... I jeszcze jedna rzecz, która również mnie męczyła w tej książce - okropne literówki. Wiem, że czytałam stare wydanie Siewcy, ale tyle błędów w książce odbiera przyjemność z czytania. Mam nadzieję, że w nowej edycji są już poprawione, gdyż mam zamiar ją zakupić. 

Tymczasem biorę się do czytania kolejnej części z serii Zastępów Anielskich - Zbieracza Burz - tomu I.

poniedziałek, 8 maja 2017

Dermokonsultacje z Biodermą

Dzisiaj trochę nietypowy post, ponieważ specjalnie dla Was wybrałam się na dermokonsultacje Biodermy w moim mieście - aby opisać dokładnie i opowiedzieć dlaczego warto z nich skorzystać. Często gdy mówię o dermokonsultacjach spotykam się z murem ze strony znajomych - dlaczego? Otóż gdy zagłębimy się w temacie okazuje się, że macie sporo obaw z nimi związanych. Zupełnie niepotrzebnie.



Często biorę udział w konsultacjach Biodermy ponieważ są to jedne z moich ulubionych dermokosmetyków, a kontakt z ekspertem to świetny sposób aby dowiedzieć się mnóstwa ciekawych rzeczy. Jakie dobre promocje cenowe możecie liczyć w dniu dermokonsutacji i nie tylko. Jakie produkty, gratisy czy próbki możecie otrzymać robiąc zakupy. Jaki nowy kosmetyk pojawi lub pojawił się na półce w Waszej ulubionej aptece. Ostatnio odkryłam nowość jakim jest Photoderm Nude Touch SPF 50+. Jest to ochronny podkład mineralny z efektem nude, który zapobiega niedoskonałościom skóry i ma wspaniałe pudrowe wykończenie. W świetnej cenie, z dołączoną gąbeczką do makijażu plus gratis w postaci chusteczek do demakijażu z kultowym micelem Sensibio. Same widzicie, że warto odwiedzić aptekę w trakcie dermokonsultacji. ;)



Poza tym to co najlepsze w dermokonsultacjach - możecie zupełnie ZA DARMO profesjonalnie zbadać swoją skórę. Również ja wzięłam udział w badaniu skóry specjalnie aby pokazać w jaki sposób się odbywa. Podczas dermokonsultacji panuje przyjazna, życzliwa atmosfera. Badanie odbywa się indywidualnie i dla każdego dermoekspert znajdzie czas - przeprowadzi wywiad - jakich kosmetyków używamy, jak wyglądają nasze zabiegi pielęgnacyjne na codzień. Te informacje wraz z badaniem pozwolą na rzetelną diagnozę oraz dobranie odpowiednich dla nas dermokosmetyków. Nie bójcie się badania jest całkowicie bezbolesne, a wyniki są tylko dla waszej wiadomości, a broń Boże nikt nie będzie Was oceniał. Dermoekspertki to prawdziwe profesjonalistki w swoim fachu, warto podzielić się z nimi wszelkimi odczuciami dotyczącymi naszej skóry. 


Podczas badania dowiemy się jak wygląda struktura skóry, nasze pory, jakie jest złuszczanie naskórka, naczynka oraz poziom nawilżenia skóry. Znajomość tych parametrów pozwoli w dokładny sposób określić aktualny stan skóry. 



Moje wyniki były bardzo dobre, nie wspomniając już od nawilżeniu skóry, które - jak widać na zdjęciu - sięga 86%! Brawo ja i Bioderma, wynik ten zawdzięczam oczywiście kosmetykom z serii Hydrabio, o których pisałam już na blogu. Ostatnio używam serum Hydrabio oraz Creme-gel z tej serii, także serdecznie polecam. Warto zapytać o próbki, często są dostępne, jak również testery kosmetyków. Możemy zapoznać się z konsystencją, zapachem, wypróbować na swojej skórze - o działaniu niektórych kosmetyków możemy się przekonać od razu. To przydane szczególnie jeśli chcemy dobrać odpowiedni kolor na przykład podkładu czy pudru, które są również w ofercie Biodermy.



Chętnie wybrałybyście się na dermokonsultacje ale nie wiecie kiedy i gdzie? Sprawdzicie to w łatwy sposób na stronie skorabeztajemnic.pl, gdzie wybierając swoje województwo i miasto znajdziecie terminy, miejsca i godziny, w których możecie skorzystać z konsultacji z dermoekspertem Biodermy. Badanie skóry jest bardzo przydatne, ale pamietajcie wyniki mogą się różnić zależnie od pory roku czy stanu zdrowia. Warto wziać udział ponownie aby porówniać wynik, szczególnie jeśli zdecydujecie się na zakup dermokosmetyków Biodermy i chcecie przekonać się o ich działaniu.





wtorek, 2 maja 2017

Szampon kuracja stymulująca wzrost włosów Dermedic Capilarte

Jako prawdziwa włosomaniaczka uwielbiam testować nowości, które pojawiają się na rynku kosmetyków do włosów - szczególnie jeśli są to dermokosmetyki. Akurat szukałam nowego, innego szamponu dla moich włosów. Skusiłam się więc nowy Dermedic Capilarte, który znalazłam w aptece w przystępnej cenie około 29 zł. Jest to szampon kuracja stymulująca wzrost włosów. Oto co możemy przeczytać o szamponie na stronie producenta.


Składniki aktywne: Kompleks PilotantumTM, ProcapilTM, Ekstrakt z komórek macierzystych jabłoni, Ekstrakt z bazylii królewskiej, Kofeina, Zincidone, D-Panthenol, Witaminy E i C, Gliceryna 

- Stymuluje mikrokrążenie skóry głowy i intensywnie odżywienie komórek mieszków włosowych.

- Aktywizuje i wzmacnia komórki mieszka włosowego.

- Wpływa na wydłużenie fazy anagenowej cyklu życia włosa.

- Ogranicza nadmierne wypadanie włosów.

- Pobudza wzrost nowych, silnych łodyg włosowych. Zwiększa ich objętość i grubość.


  
Moje pierwsze wrażenia

Szampon w ładnej, wygodnej butelce o eleganckiej szacie graficznej i wygodnym naciskanym korkiem - duży plus. Opakowanie mieści 300 ml szamponu i według producenta starcza na miesiąc codziennego stosowania. Preparat ten pachnie delikatnie (dla mnie jakby rumiankiem?), ma lekko kremową konsystencję o perłowym kolorze i jest niezwykle wydajny. Niewielka ilość wystarcza do wytworzenia dużej ilości piany na naszych włosach. Ważne, aby szampon dobrze rozprowadzić, rozmasować po skórze głowy, producent zaleca około 2 minuty pozostawić go na naszej czuprynie. Ja swoje włosy myję zawsze dwukrotnie i tak robiłam również w przypadku tego szamponu. 

Skóra głowy oraz włosy po umyciu są niezwykle czyste, ich struktura jest gładka i czuć charakterystyczny lekki opór jaki mają dobrze umyte włosy. Świetnie się rozczesują nawet bez użycia odżywki. Szampon współgra ze wszelkimi odżywkami i maskami, czyste włosy to wspaniały podkład pod kolejne zabiegi pielęgnacyjne. Po umyciu i wysuszeniu nie czuję zapachu szamponu. Włosy dobrze się układają, są lekkie, gładkie i zyskują na objętości.




Wrażenia po dwóch miesiącach używania

Jak wspominałam wyżej szampon jest bardzo wydajny. Powinien starczać na miesiąc codziennego używania, ja używam go drugi miesiąc i jeszcze zostało go na kilka myć. Włosy myję co drugi dzień ale dwa razy - więc tak jakbym codziennie myła raz - jestem bardzo mile tym zaskoczona. 

Rzecz naistotniejsza - przybyło mnóstwo nowych włosów. Już po kilku użyciach pojawił się delikatny meszek, a później istne zatrzęsienie baby hair. Na mojej głowie nowe włosy pokazują się regularnie, ale po tym szamponie jest ich dużo więcej. Część już znacznie podrosła, a szampon używam nadal więc pojawiają się kolejne. Zanim nabiorą odpowiedniej długości i zagęszczą nam czuprynę trochę czasu minie - ale warto poczekać i cieszyć się gęstymi, zdrowymi włosami. 




Zostaje jeszcze kwestia zahamowania nadmiernego wypadania - ciężko mi stwierdzić. Na pewno wypada ich troszkę mniej. Moje włosy są dość długie (prawie do pasa), więc ich wypadanie odczuwam bardziej. Trzeba pamiętać, że mnóstwo czynników wpływa na to, że włosy wypadają. Mam wrażenie, że rosną do pewnej długości i potem po prostu lecą. Ważne, że odrastają nowe i szampon Dermedic wspomaga ten proces. W nowej serii szamponów Capilarte pojawił się również szampon wzmacjniający przeciw wypadaniu włosów i pewnie po niego siegnę jako następnego. 

Podsumowując - jeśli chcecie zagęścić swoją fryzurę i macie wolne około 30 zł - zachęcam wypróbować. Szampon jest wydajny więc na pewno starczy na dłuższy czas. Życzę bujnych i zdrowych włosów! :)

Potrójne Oczyszczenie od Himalaya Herbals - Pianka, Peeling & Maska z Serii Neem

Oczyszczanie skóry to podstawa prawidłowej pielęgnacji. Często zastanawiamy się po jakie kosmetyki sięgnąć, aby nasza skóra była idealnie c...