piątek, 22 września 2017

Smocza Krew i Śluz Ślimaka + Glinki z Syberyjskiego Morza Martwego - Maski Rapan Beauty

Glinki tu, glinki tam - wszędzie istne glinkowe szaleństwo. Co rusz widzimy reklamy, zaglądają do nas z drogeryjnych półek i kuszą obietnicami pięknej skóry. Ale jak odróżnić dobry produkt od byle jakiej, chemicznej masy, którą wpychają nam producenci kosmetyków? Jak odnaleźć maskę, która rzeczywiście ma w składzie przede wszystkim glinkę? 


Mnie się udało - trafiłam w internecie na polecane maski Rapan Beauty z glinkami syberyjskimi - czyli z "syberyjskiego Morza Martwego" słonego Jeziora Ostrovnoye. Akurat trafiła się świetna promocja - mini wersje maseczek z serii Power of Nature do wypróbowania w dobrej cenie - w sam raz aby sprawdzić ich działanie.



Wybrałam do przetestowania dwie maski - Niebieska Glinka + Smocza Krew oraz Żółta Glinka + Śluz Ślimaka. Minikosmetyki powinny wystarczyć na dwa użycia, ale ponieważ są bardzo wydajne można ich użyć nawet cztery razy. 


Niebieska Glinka + Smocza Krew
Smocza krew - brzmi intrygująco, prawda? Nazwę swą zawdzięcza po prostu czerwonemu kolorowi ekstraktu z kory drzewa o tejże nazwie. Maska przeznaczona do skóry wrażliwej, suchej czy mieszanej. Kilka słów o składnikach maski ze strony producenta:

Niebieska glinka syberyjska odżywia, odświeża i regeneruje skórę twarzy. Dzięki mikrocząsteczkom krzemionki posiada działanie pilingujące. Jest jedną z najrzadszych i najbardziej poszukiwanych glinek kosmetycznych. Doskonale nadaje się do zabiegów detoksykacyjnych.  
Smocza krew - ekstrakt z żywicy drzewa Croton Lechleri to bogate źródło fenoli, fitosteroli i alkaloidów. Jego unikalne działanie związane jest ze zdolnością kompleksowania i dezaktywacji reaktywnych form tlenu (ROS i RSN), chroniąc tym samym włókna elastyny i kolagenu. Dzięki obecność taspiny działa przeciwzapalnie oraz przyspiesza procesy gojenia. Stymuluje odnowę naskórka i odmładza skórę.
Olejek z chińskiej cytryny (Yuzu) jest bogaty w ceramidy, będące naturalnymi odpowiednikami ceramidów II i IV tworzących strukturę warstwy rogowej naskórka. Zapewnia odbudowę barierową zniszczonej i łuszczącej się skóry.
Olejek ze słodkich migdałów zapewnia maseczce niezwykłe walory aplikacyjne, a dodatkowo działa jako naturalny emolient, wygładzając oraz nawilżając skórę. Łatwo się wchłania, nie pozostawia na skórze tłustego filtra, jednocześnie pełni funkcję ujędrniającą i pielęgnującą. 
Żółta Glinka + Śluz Ślimaka
Maska ze znanym z dobroczynnego działania śluzem ślimaka oraz jagodami Acai. Przeznaczona do skóry tłustej i mieszanej.

Żółta glinka syberyjska osusza i oczyszcza skórę, doskonale radzi sobie z dużymi porami. Dzięki mikrocząsteczkom krzemionki posiada działanie złuszczające. Wygładza, napina i regeneruje skórę twarzy. Doskonale sprawdza się m.in. w zwalczaniu trądziku. 

Ekstrakt ze śluzu ślimaka zwiększa elastyczność skóry, pomaga w usuwaniu blizn, posiada doskonałe właściwości eksfoliacyjne.

Ekstrakt z owoców Acai - palmy występującej tylko w dzikich lasach deszczowych Amazonii - to bogate źródło polifenoli, kwasów Omega 6 i 9, witamin (głównie z grupy B) oraz mikroelementów. Wykazuje silne właściwości antyoksydacyjne (współczynnik ORAC 1026), a skuteczność hamowania działania wolnych rodników na skórę została potwierdzona w testach in vivo i in vitro.
Olejek ze słodkich migdałów zapewnia maseczce niezwykłe walory aplikacyjne, a dodatkowo działa jako naturalny emolient, wygładzając oraz nawilżając skórę. Łatwo się wchłania, nie pozostawia na skórze tłustego filtra, jednocześnie pełni funkcję ujędrniającą i pielęgnującą.
  
Jak widać po składach kosmetyków - czysta natura - i o to chodzi. Czas teraz na moje wrażenia. Obie maski mają typowo glinkowe konsystencję i pachną raczej ziemiście. Niebieska jest dotyku bardziej błotnista, żółta jakby bardziej piaskowa. Poczas nakładania wykonywałam delikatny peeling, jak zaleca producent. Po nałożeniu masek czułam lekkie mrowienie, które jednak po chwili ustało. Nie zrażałam się tym, dla mnie to oczywisty znak, że maska działa. Już podczas zmywania czułam, że skóra jest mocno nawilżona. Takie samo nawilżenie w przypadku obu masek, może bardziej w przypadku tej ze smoczą krwią. Wiele kosmetyków nawilżających używałam, ale takiego efektu jeszcze nie odczułam. Po zmyciu twarz nie wymaga już żadnego kremu - po prostu nie będzie w stanie go wchłonąć. Nakładałam tylko lekkie, żelowe serum.  Skóra miękka, wygładzona, wyrównany koloryt, promienna. Żółta glinka powoduje, że jest bardziej jędrna, chociaż i po niebieskiej czuć że jest dobrze napięta. I co najważniejsze - niebywała gładkość skóry - aż chce się dotykać! W ofercie jest jeszcze maska różowa Intensive Care, którą mam zamiar wypróbować jako następną. Możecie je zamówić tutaj Sklep Cobest.

piątek, 15 września 2017

Renee Blanche Bheyse Maska z Masłem Karite

Uwielbiam maski - bez nich nie wyobrażam sobie mojej codziennej pielęgacji włosów. Każda nowa maska to kolejne wyzwanie dla mojej czupryny - jak się sprawdzi, jak zadziała na moje włosy. Chętnie sięgam po produkty sprawdzonych firm w dziedzinie profesjonalnej pielęgnacji oraz te składniki, które po prostu moim włosom najlepiej służą. I tak było w przypadku maski Renee Blanche z zawartością dobroczynnego masła karite. Masło Shea (karite) ma właściwości odżywcze, nawilżające i regenerujące. Zawiera naturalną allantoinę, prowitamina A, witaminy F i E, nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe. Świetnie sprawdza się na włosach niskoporowatch (jak moje), ale również daje radę na pozostałych średnio i wysokoporowatych - kwestia indywidualna. 



Maska do włosów farbowanych: odżywia, nawilża, nadaje witalności, nadaje miękkość, przywraca połysk.
 
Bheyse Capeli Colorati to maska do włosów farbowanych. Produkt stanowi kurację ochronną
i został stworzony na bazie masła Karite i środków kondycjonujących. Maska intensywnie nawilża, odżywia i nadaje włosom witalność. Dodatkowo przywraca naturalny, długotrwały blask oraz miękkość.
Dodatkowo doskonale chroni włosy przed promieniami słonecznymi.


Maska ta dedykowana jest włosom farbowanym - tym lepiej nawet dla włosów, które nie były poddane koloryzacji. Takie maski bowiem mają dużo bogatsze składy. Pierwsze wrażenie - pojemność 1 litra - to ilość odpowiednia dla prawdziwej włosomaniaczki! Lekka, delikatnie pachnąca konsystencja łatwo się rozprowadza - w przeciwnieństwie do naturalnego masła karite, ktorego aplikacja nie jest zbyt prosta (kto próbował ten wie :). Wiele masek już wypróbowałam - czym ciekawym wyróżnia się ta maska na tle innych? Oprócz miękkości, nawilżenia i blasku jaki dodaje moim włosom zauważyłam wyjątkową miękkość i gładkość końcówek. Końce moich włosów mają tendencję do rozdwajania, a przy tym są dość ostre. Po tej masce pierwszy raz miałam wrażenie, że są przyjemne i miłe w dotyku oraz mniej rozdwojone przy częstszym stosowaniu. Wspaniała wydajność i pojemność sprawia, że maska służy mi do tej pory, a używam jej od dłuższego czasu.

Gdzie można dostać te i inne maski Renee Blanche w przyzwoitych cenach? Zajrzyjcie do Hair & Beauty Professional Cosmetics. :)

czwartek, 31 sierpnia 2017

Somersby Apple Secco Taste - Podsumowanie Kampanii Streetcom

Są takie kampanie, które idealnie wpasowują się w porę roku. Tak było z akcją Streetcom, w której testowaliśmy nowy smak Somersby Apple Secco Taste. Nie ma bowiem lepszej pory na orzeźwienie z delikatnie musującym, wytrawnie jabłkowym nowym Somersby jak magiczny, letni czas.



Wyobraź sobie słoneczny dzień wśród ludzi, których uwielbiasz. Dodajmy do tego ogród pełen jabłek.
Magia Somersby Apple Secco Taste kryje się właśnie
w delikatnie wytrawnym, jabłkowym smaku, który
w połączeniu z piwną nutą czyni nowy wariant
Somersby wyjątkowym. Musowanie bąbelków
pozwoli Ci poczuć, czym są drobne przyjemności.
Przenieś się z przyjaciółmi do ogrodu Somersby!
 
 
Paczka Ambasadorki zawierała w sobie mnóstwo "magicznego" napoju w postaci 24 mini puszek do wypróbowania dla znajomych oraz pełnowymiarowej puszki i butelki Somersby dla mnie. Już po pierwszych testach wiedziałam, że nowe Apple Secco zrobi wśród przyjaciół furrorę. 
 
 
Częstując znajomych Somersby Apple Secco Taste najczęściej słyszałam opinię, że jest smaczniejszy i mniej słodki od standardowego jabłkowego Somersby. Co za tym idzie - bardziej orzeźwia i nadaje wspólnym chwilom wyjątkowy charakter. Do tego te bąbelki - niczym szampańskie! Kto raz spróbuje - ten na pewno wróci do Apple Secco - i tak też było. :)


Niestety nic nie trwa wiecznie - lato się kończy, jak również kampania dobiega końca. Ostatnie puszeczki znalazły swoich testerów. Jednak w tym roku wakacje zdecydowanie przedłużymy, jeśli sięgniemy po Somersby Apple Secco - to zdecydowanie smak tego lata!

niedziela, 13 sierpnia 2017

Książka Lipca - Konan Destylator

Jakub Wędrowycz to przerażający wiekowy ochlapus, wiejski egzorcysta, bimbrownik i kłusownik, porażający otoczenie wyglądem, zapachem i kulturą osobistą – a raczej jej brakiem. W towarzystwie równie odrażających kumpli pije, produkuje samogon, wdaje się w awantury oraz wypełniając wolę przodków regularnie likwiduje przedstawicieli wrogiego rodu – Bardaków.
W postaci Wędrowycza jak w soczewce skupiają się wszelkie możliwe polskie wady, przywary i stereotypy – ale jego chamstwo, wieśniactwo, buractwo, brak rozterek i hamulców moralnych oraz bogaty arsenał broni i materiałów wybuchowych zapewniają mu przewagę nad każdym przeciwnikiem.

Tyle Wikipiedia, a Wy właśnie trzymacie w ręku najnowszy zbiór doprowadzających do łez, plugawych historii z życia pogromcy Wojsławic i terenów, gdzie dociera Pekaes z Chełma.


Zanim zaczniecie czytać musicie wiedzieć, że Pilipiuk to obecnie jeden z moich ulubionych autorów. I jak się domyślacie - ciężko być krytycznym, kiedy zasiada się przed książką i wie, że czeka nas świetna zabawa. Tak samo było z nowymi przygodami Wędrowycza. Im Jakub starszy - czy raczej "nowszy" - tym lepszy. Dlatego recenzja będzie krótka i rzeczowa - jak myśli samego Jakuba. 

Kto dobrze go zna, ten wie czego można się po nim spodziewać. Nie dziwi zielony smrodek unoszący się z gumofilców, stary waciak czy poranne układanie fryzury przy pomocy skórki od boczku. Stara linka hamulcowa sprawdzająca się przy łapaniu bezdomnych psów czy łańcuch krowiak przy pasku do dawania wycisku Bardakom to również Jakubowy standard. Natomiast nowe przygody Wędrowycza to zdecywanie kolejne niespodzianki dla czytelników. Przepełnione tym rodzajem humoru, który lubię najbardziej - prostym, ale nie prostackim - jakby mogło się wydawać patrząc na samego Jakuba. Nie ma bowiem w całych Wojsławicach sprytniejszego osobnika, który robi najlepszą wiochę w swoim nietuzinkowym stylu.  

Co tym razem czeka nas w Jakubowym zbiorze? Sporo opowiadań, tych krótszych i dłuższych - łącznie 23 nowe opowieści. Wciąż jestem zaskoczona ilością pomysłów autora, które wydają się nie mieć ograniczeń. Wśród nich kolejne podróże Wędrowycza w czasie, jak i między alternatywnymi światami. Odwrócone role Jakuba i Semena z miejscowymi przedstawicielami władzy. Spotkanie w dawnych czasach z królem Konanem, którego zmęczyło wojowanie i zajmuje czymś zupełnie innym. Poznamy również "prawdziwą" wersję Akademii Pana Kleksa oraz tajemnicę długowieczności Semena. Jakub na kilometr rozpozna fałszywych zombii, wytropi wampira, rozprawi się z ninja - to dla niego pestka. Mimo całej wiochy jaką robi Jakub, wizyta w mieście zawsze odbywa się z pełną klasą, a i tam znajdą się nietypowe zagadki dla bimbrownika-egzorcysty. Chociaż zdarzają się przypadki, kiedy ktoś próbuje Wędrowycza spacyfikować - jak młody, pełen zapału policjant - próżny jego trud. Na Jakuba nie ma mocnych. Ubawiłam się świetnie przy tej książce, jak i przy poprzednich, chociaż wybuchów śmiechu było dużo więcej.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Instituto Espanol Nawilżający Żel Pod Prysznic z Aloesem

Na tapecie kolejny kosmetyk z aloesem. W ramach akcji na stronie Ambasadorka Kosmetyczna otrzymałam do wypróbowania nawilżający żel pod prysznic z aloesem w małym, podróżnym formacie 100 ml. 


Niestety nie jest to kosmetyk naturalny, jak wydaje się gdy spojrzymy na opakowanie. A czy nadaje się dla całej rodziny - patrząc na skład niekoniecznie dla wrażliwej skóry dzieci czy dla kobiet w ciąży. Na poniższym zdjęciu zobaczcie skład kosmetyku.

 
Żel ma dość gęstą konsystencję, a kolor lekko zielony - jak dla mnie mógłby nie mieć wcale koloru. To samo z zapachem - kojarzy mi się raczej ze środkami czystości niż kosmetykiem, szczególnie aloesowym.  Podczas mycia żel ładnie się rozprowadza, delikatnie pieni. Jest dość wydajny. Jak sprawdził się kosmetyk na mojej skórze? Rzeczywiście po kąpieli mogłam odczuć efekt nawilżenia, mimo zawartości SLS, które moje ciało nawet toleruje. Jednak na dłuższą metę staram się unikać drażniących pieniaczy. Oprócz nawilżenia zaobserwowałam poprawę ujędrnienia skóry. Skóra nie swędziała ani w trakcie, ani po kąpieli. Myślę, że kosmetyk ten miałby potencjał, jeśli by zrezygnować ze sztucznych zapachów i kolorów oraz substancji chemicznych. Kosmetyki na bazie aloesu teraz robią furrorę dzięki naturalnym właściwościom tej dobroczynnej rośliny.

piątek, 14 lipca 2017

Świat Naturalnych Peelingów Achae

Ręcznie robione cudowne peelingi, o naturalnym składzie. Zawierają to co dobry kosmetyk powinien mieć i nic więcej. Żadnych parabenów, sztucznych zapachów, środków konserwujących - zero chemii. Te naturalne scruby skradły moje serce. Warto sięgnąć po coś naturalnego jak kosmetyki, a w tym przypadku peelingi od Achae. 


Przyjemny, świeży zapach, aksamitna konsystencja i oczywiście efekty, które widać po zastosowaniu. A to wszystko w ekologicznym, w pełni biodegradowalnym opakowaniu. Peelingi mamy do wyboru w kilku wersjach, zarówno kawowych, solnych, jak i cukrowych. Wypróbowałam 5 z 6 dostępnych wariantów. Każdy z nich na opakowaniu ma zamieszczoną obietnicę, w jaki sposób wpłynie na stan naszej skóry - ciekawy pomysł. :)


Oto lista składników występujących w scrubach oraz ich dobroczynnych właściwości:
Różowa sól himalajska ma właściwości odmładzające. Dzięki niej skóra jest miękka jak u niemowlaka.
Olej migdałowy zapobiega powstawaniu stanów zapalnych.
Olejek pomarańczowy ma właściwości przeciwzapalne i antyseptyczne, doskonale nawilża suchą skórę i wpływa korzystnie na cerę. 
Olej kokosowy odżywia skórę, zapewniając jej ochronę przed starzeniem. 
Zielona herbata zwalcza wolne rodniki, zapobiega powstawaniu wyprysków, odkrywa naturalny blask skóry i spowalnia proces powstawania zmarszczek. 
Brązowy cukier złuszcza martwy naskórek, pozostawiając skórę gładką i rozjaśnioną. 
Olejek grapefruitowy jest przywraca równowagę tłustej skórze, zapobiega powstawaniu wyprysków. 
Kofeina zawarta w kawie stymuluje krążenie krwi, dzięki czemu zapobiega pojawianiu się rozstępów, redukuje cellulit, pomaga w walce z łuszczycą. 
Olej waniliowy odżywia skórą i zapobiega jej starzeniu, ma także właściwości antyoksydacyjne.
Olejek lawendowy ma właściwości przeciwzapalne i antyseptyczne.


Cukrowy peeling z zieloną herbatą zmiękcza skórę, pozostawiając ją miękką i gładką. Zawiera: zieloną herbatę, brązowy cukier, olejek grapefruitowy, olej migdałowy. Zmiękczę Twoją skórę i nie tylko.


Solny peeling pomarańczowy nawilża delikatną i podatną na występowanie wyprysków skórę. Eliminuje niedoskonałości, pozostawiając skórę gładką i świeżą. Zawiera: różową sól himalajską,  olej migdałowy, olejek pomarańczowy, olej kokosowy. Nawilżę Twoją skórę i nie tylko.


Kawowy peeling waniliowy pomaga ukoić suchą, podrażnioną skórę. Pozostawia ją zdrowszą, odżywioną i gładką. Eliminuje niedoskonałości, dzięki czemu skóra jest świeża. Zawiera: kofeinę,  olej waniliowy, olej migdałowy, brązowy cukier, różową sól himalajską. Odżywię Twoją skórę i nie tylko.


Kawowy peeling kokosowy rozprawia się z suchą, łuszczącą się skórą. Sprawia, że staję się gładka, miękka i jędrna jak skóra dziecka. Zawiera: olej kokosowy,  kofeinę, brązowy cukier, różową sól himalajską. Wygładzę Twoją skórę i nie tylko.


Pomarańczowy peeling kawowy odkrywa naturalny blask skóry. Zawiera: kofeinę,  brązowy cukier, różową sól himalajską, olejek migdałowy, pomarańczowy oraz lawendowy. Odmłodzę Twoją skórę i nie tylko.


Czy peelingi spełniły swoje obietnice? Zdecydowanie tak! Wspaniałe zapachy czuć już przez opakowanie, szczególnie w przypadku peelingów kawowych. Efekty - gładka, nawilżona i miękka skóra - widać już po pierwszym użyciu. Zapach utrzymuje się bardzo długo na skórze. Po dłuższym czasie zauważyłam, że skóra wygląda zdrowiej, ma wyrównany koloryt, jest rozświetlona, bardziej jędrna i po prostu piękna. Kremowa konsystencja peelingów świetnie się rozprowadza, delikatnie masuje skórę. Naturalne olejki i sole sprawiają, że użycie scrubu podczas kąpieli może stać przyjemnym zabiegiem dla ciała i zmysłów niczym w ekskluzywnym SPA. Szybka poprawa wyglądu dłoni? Nie ma problemu - peeling natychmiast odżywi i wygładzi nasze ręce. Sezon plażowy w pełni? Nie zapomij o scrubie z naturalnym składem, który zadba aby Twoje ciało wyglądało nieskazitelnie. A które z peelingów polubiłam najbardziej? Wszystkie! Każdy z nich jest świetny, pachną pięknie - kawowe pubudzają zmysły, pomarańczowy i zielona herbata wspaniale orzeźwiają swoim zapachem. A czy Wy próbowaliście już natury z Achae?

środa, 5 lipca 2017

Equilibra Aloes Szampon i Odżywka - Nawilżenie i Objętość Dla Twoich Włosów

Na moich włosach przerobiłam już wiele produktów do ich pielęgnacji, ze wszelkimi możliwymi składnikami, naturalnymi czy też nie. Ale wierzcie mi - dawno nie trafiłam na tak udany duet jakimi są szampon i odżywka z serii Aloe od Equilibra. Produkty te zawierają aż 20% aloesu, którego dobroczynne działanie jest doceniane nie tylko przez włosomaniaczki. Aloes jako humektant świetnie przyciąga i zatrzymuje wodę, jego nawilżające właściwości są nieocenione. Zawiera mnóstwo mikroelementów, które korzystnie wpływają na stan włosów. A jak sprawdził się na moich włosach? O tym za chwilę, najpierw kilka słów o samych kosmetykach.


Nawilżajacy szampon aloesowy. 
Szampon dla całej rodziny, idealny do wszystkich rodzajów włosów. Delikatnie oczyszcza włosy i skórę głowy nie podrażniając i nie wysuszając. Przywraca równowagę skóry głowy. Specjalnie dobrane ekstrakty roślinne wzmacniają, chronią i doskonale nawilżają. Włosy są lśniące, miękkie i odżywione. Wysoka zawartość Aloesu (20%), naturalnego ekstraktu bogatego w polisacharydy zapewnia doskonałe nawilżenie i ochronę. Wyciąg z liści pokrzywy wspomaga wzrost zdrowych włosów.



Nawilżająca odżywka aloesowa.
Idealna do wszystkich rodzajów włosów. Dzięki działaniu naturalnych aktywnych składników doskonale nawilża, wzmacnia i chroni włosy. Ułatwia rozczesywanie i pozostawia lśniące, miękkie i odżywione. Przywraca równowagę skóry głowy. Wysoka zawartość Aloesu (20%), naturalnego ekstraktu bogatego w polisacharydy zapewnia doskonałe nawilżenie i ochronę. Wyciąg z liści pokrzywy wspomaga wzrost zdrowych włosów.

  
Co zawierają?
Wyciąg z liści pokrzywy: wzmacnia włosy.
Proteiny pszeniczne: wzbogacają, wzmacniają strukturę.
Surfakanty pochodzenia roślinnego: delikatnie oczyszczają.
Ekstrakt z siemienia lnianego: wzmacnia i odżywia.
Gliceryna roślinna: zapewnia miękkość, blask, wzmacnia i wygładza.
98% składników pochodzenia roślinnego.

Wolne od:
Parabenów, wazeliny, SLS/SLES, PEG, alkoholu, silikonu, barwników, alergenów.

 
Czas na moje wrażenia, a są jak wspominałam na początku, naprawdę pozytywne. Zarówno szampon jak i odżywka są gęstej konsystencji, pachną subtelnie i świeżo. Szampon bardzo obficie się pieni i naprawdę niewielka ilość wystarczy aby dokładnie oczyścić zarówno skórę głowy, jak i włosy. Jest bardzo wydajny - używam go już jakiś czas, a niewiele go ubywa. Już podczas mycia czuję, że włosy nabierają grubości oraz przyjemne ukojenie skóry głowy. Po spłukaniu utwierdzam się, że włosy nabrały objętości, do tego są dobrze oczyszczone, czuć charakterystyczny opór. 

Gęsta odżywka świetnie rozprowdza się po włosach, próbowałam różne ilości i za każdym razem bez problemu się spłukuje. A gdy już ją spłuczemy - niespodzianka! Włosy zyskują jeszcze więcej na grubości. Może w przypadku gęstych włosów byłoby inaczej, ale moje są cienkie i poczułam naprawdę sporą różnicę. Ale to nie koniec przyjemnych niespodzianek - pora na suszenie. Kosmyki pięknie unoszą się u nasady, są miękkie i przyjemne w dotyku. Lśniące i gładkie, o objętości chyba nie muszę już wspominać? Odniosłam również wrażenie, że dłużej zachowują świeżość. Podczas stylizacji fryzura "zapamiętuje" swoją formę - nawet bez pianek i lakierów. Szczerze polecam aloesowe kosmetyki do włosów od Equilibra - i Wy poczujcie tą niesamowitą objętość i nawilżenie Waszych włosów.

sobota, 1 lipca 2017

Atopis NovaClear - Płyn do Mycia Twarzy i Ciała

Znacie to uczucie, kiedy podczas czy zaraz po kąpieli Wasza skóra swędzi, czujecie dyskomfort? A może na codzień borykacie się ze suchą, wrażliwą czy atopową skórą? Naprzeciw potrzebom wymagającej skóry wychodzą nowe kosmetyki z serii Atopis od NovaClear. Miałam okazję wypróbować specjalny preparat przeznaczony do mycia twarzy i ciała.


Płyn delikatnie oczyszcza skórę bez naruszania jej naturalnej bariery. Unikalna formuła preparatu, oparta na innowacyjnym połączeniu organicznego oleju konopnego z ekstraktem z korzenia lukrecji, wykazuje wysoką skuteczność w pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Organiczny olej konopny odbudowuje warstwę hydrolipidową naskórka zapewniając jednocześnie skuteczne i długotrwałe nawilżenie (Omega 3-6-9). Ekstrakt z korzenia lukrecji łagodzi podrażnienia i eliminuje świąd. Gliceryna działa nawilżająco oraz ułatwia przenikanie składników aktywnych w głąb skóry. Pantenol przyspiesza procesy regeneracji naskórka. Witamina E chroni skórę przed niszczącym działaniem wolnych rodników. Płyn przywraca skórze komfort i ukojenie. Preparat przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry suchej, wrażliwej i atopowej. Delikatna formuła, do codziennego stosowania. Nie zawiera drażniących substancji chemicznych (formaldehydów, SLS, SLES, silikonów). Nie zawiera substancji zapachowych, nie zawiera barwników, pH ~ 5,5.


W miękkiej i dobrze trzymającej się ręki tubie znajduje się żel o dość rzadkiej i ciągnącej się konsystencji. Nie pachnie, jest przezroczysty. Aplikacja powinna być trochę ułatwiona opakowaniem z pompką, ponieważ specyficzna jakby galaretowata konsystencja ciągnie się i ciężko jest dozować taką ilość kosmetyku jaką potrzebujemy - jedynie taka sugestia na przyszłość. :) Żel bardzo ładnie się rozprowadza, nie pieni się, lecz delikatnie myje i otacza ciało ochronną warstwą. To ważne przy wrażliwej skórze, która nie lubi zbyt długiego kontaktu z wodą. Po kąpieli skóra jest miękka, elastyczna, nawilżona - zapomnijcie o nieprzyjemnym ściągnięciu, swędzeniu. Tak samo z myciem twarzy - bardzo przyjemne uczucie, żadnego napięcia, pieczenia, domywa makijaż i usuwa wszelkie zanieczyszczenia. Kosmetyk ten potrafi poprawić kondycję skóry już po kilku użyciach. Okazał się wybawieniem dla mnie szczególnie teraz, w okresie alergicznym. 

wtorek, 27 czerwca 2017

Potrójne Oczyszczenie od Himalaya Herbals - Pianka, Peeling & Maska z Serii Neem

Oczyszczanie skóry to podstawa prawidłowej pielęgnacji. Często zastanawiamy się po jakie kosmetyki sięgnąć, aby nasza skóra była idealnie czysta. Ważny aspekt to także zapobieganie czy leczenie już powstałych wyprysków, które potrafią zepsuć nawet najlepszy dzień. Aby uniknać niemiłych niespodzianek na naszej twarzy na codzień warto wybrać produkty, które odpowiednio o nią zadbają. Ja zdecydowałam się wypróbować kosmetyki od Himalaya Herbals, powstałe na bazie dobroczynnego zioła Neem lub inaczej miodli indyjskiej.


Kilka słów o Neem - zioło to od wieków znane jest ze swoich bakteriobójczych właściwości. Jest więc świetnym pomocnikiem w walce z niedoskonałościami czy trądzikiem. Produkty zawierające Neem nie tylko doskonale oczyszczają, ale rownież leczą i chronią przed stanami zapalnymi oraz wspomagają procesy renowacji skóry. Zawarte w serii kosmetyków Himalaya Herbals Neem również zadbało o moją skórę, na której od czasu do czasu pojawiają się niechciani goście. Zaprosiłam więc do swojej łazienki piankę, peeling oraz maskę. Jakie przyniosły efekty?


Pianka oczyszczająca do mycia twarzy.
Niezawierająca mydła pianka do mycia twarzy do codziennego użytku, która łatwo się rozprowadza i usuwa nadmiar tłuszczu oraz zanieczyszczeń, a także chroni przed wysuszeniem. W połączeniu z kurkumą pomaga kontrolować trądzik i pryszcze, pozostawiając skórę miękką i czystą.

 
Łatwa w aplikacji, lekka, kremowa pianka o delikatnym, świeżym zapachu. Przyjemnie oczyszcza skórę ze wszelkich zanieczyszczeń, spokojnie daje radę też z niewielkim makijażem. Nie podrażnia oczu - chociaż zazwyczaj pienistymi kosmetykami nie myję tych okolic, tutaj musiałam ze swojej wrodzonej ciekawości spróbować. Absolutnie żadnego pieczenia - a mam bardzo wrażliwe oczy. Po umyciu skóra jest bardzo przyjemna w dotyku, lekko napięta ale nie ściagnięta. Nie ma uczucia suchości, żadnych porażnień. Bardzo dobry kosmetyk do codziennego używania, na pewno odczułam różnicę w wyglądzie skóry po dłuższym stosowaniu.


Peeling oczyszczający do twarzy.
Peeling o podwójnym działaniu – złuszczającym i oczyszczającym. W połączeniu z granulkami moreli delikatnie ściera zaskórniki, martwy naskórek oraz osadzone w skórze twarzy zanieczyszczenia pozostawiając Twoją skórę miękką, czystą i odświeżoną.


Pachnie ziołowo, kremowa konsystencja z drobinkami moreli świetnie się rozprowadza. Daje radę z drobnymi zaskórnikami, delikanie złuszcza dodając skórze zdrowego blasku. Oprócz tego odczułam po zmyciu poprawę nawilżenia. Skóra jest bardzo miękka, przyjemna w dotyku i wyraźnie oczyszczona. 




Maseczka oczyszczająca.
Maseczka oczyszczająca pomagająca w regulacji wydzielania tłuszczu, oczyszcza zatkane pory i zapobiega nawracaniu pryszczy. W połączeniu z kurkumą pomaga usuwać bakterie wywołujące trądzik. Fuller’s Earth (Multani Mitti) chłodzi i koi skórę, poprawia jej strukturę oraz pozostawia czystą.


Maska ta ma gęstą konsystencję i mocno ziołowy zapach. Dobrze się rozprowadza, do tego ma w sobie drobinki, które podczas zmywania również łagodnie peelingują skórę. Na twarzy pozostawiamy ją około 10-15 minut. Faktycznie można odczuć, że chłodzi skórę, na pewno świetnie się sprawdzi po dniu pełnym wrażeń jako ukojenie skóry. W trakcie kiedy wysycha nie czułam żadnego dyskomforotu, pieczenia ani nadmiernego ściągnięcia. Również po zmyciu skóra twarzy nie jest napięta, wręcz gładka i nawilżona, podobnie jak po użyciu peelingu, dodatkowo jakby delikatnie rozświetlona. 

Kosmetyki oczyszczającej serii Neem od Himalaya Herbals to świetny wybór, ponieważ nie mają w swoim składzie SLS/SLES, parabenów ani ftalanów. Zawierają naturalne składniki, które od lat są wykorzystywane przez ludzi, doskonale poznane i przebadane pod kątem ich dobroczynnego działania. Moja skóra bardzo polubiła kosmetyki z miodlią indyjską. Zdecydowanie polecam, a może już wypróbowaliście? Koniecznie podzielcie się opinią.

sobota, 24 czerwca 2017

Książka Czerwca - Pan Przypadek i Celebryci

Pan Przypadek i celebryci to druga z książek opowiadająca o przygodach rodzimego detektywa geniusza. Jej bohater, Jacek Przypadek, trochę romantyk, bardziej cynik, musi rozwiązać trzy niecodzienne zagadki. Pierwsza ze spraw nosi kryptonim "Miłość i medycyna". Opowiada o morderstwie dokonanym na planie najpopularniejszej w Polsce telenoweli pod tym właśnie tytułem. Bohaterem drugiej zagadki, "Znamiennych stanów świadomości" jest starzejący się "szołmen". Pada on ofiarą szantażysty grożącego, że ujawni kompromitujące go materiały. W "Blondynie wieczorową porą" uczestniczka wielu reality i talent show, słynna Kasiya, będzie poszukiwać swego zaginionego, nie mniej słynnego narzeczonego, Mikele.

W rozwiązywaniu tych zagadek głównemu bohaterowi pomaga jak zwykle nieoceniona pani Irmina Bamber, która zna absolutnie wszystkich wartych znania w Warszawie. A po każdym następnym sukcesie Jacka w odkrywaniu prawdy gwałtownie wzrasta liczba jego wrogów, którzy najchętniej pozbyliby się detektywa z tego świata.


Drugi tom przygód młodego detektywa Jacka Przypadka odsłania przed czytelnikiem tajemnicze zagadki ze świata celebrytów. Autor świetnie przedstawia osobowości, które znane są z tego, że są znane. Gwiazdy kiepskich telewizyjnych show czy aktorzy serialowych tasiemców. Czytając o postaciach celebrytów można było nawet znaleźć odwierciedlenia w rzeczywistych osobach występujących we współczesnych mediach... :) Pan Przypadek jako osoba, która stroni od rozgłosu, z początku nie chce się podejmować takich spraw. Jak wiadomo - nie można być dobrym detektywem, jeśli jest się przez wszystkich rozpoznawalnym. Do tego Jacek sprytnie wymyślił, iż zostanie detektywem-jasnowidzem. Na licencję nie miał co liczyć - w policji narobił sobie wrogów na czele z podkomisarzem Łosiem. Szczerze powiedziwaszy rozbawił mnie tym swoim specyficznym poczuciem humoru, a już całkowicie rozbroił pomysłem z melonikiem i szklaną kulą.

Ekscentryczny Jacek Przypadek zajął się sprawą morderstwa na planie. Typowi aktorzy typowego polskiego serialu, którego emisja ciągnie się przez wiele lat. Intrygi, zazdrość - nie tylko w scenariuszu Miłości i medycyny, ale również między grającymi w niej aktorami. Wraz z Jackiem odkrywamy do czego są zdolni aktorzy by wciąż być na serialowym świeczniku. Pan Przypadek nie lubi kiedy robi się głośno o nim w mediach. Dlatego kolejna sprawa związana z celebrytą nie jest przez niego chętnie przyjmowana. W końcu decyduje się na nią ale nie bezintresownie. Tym razem ze względów osobistych, zdarzeń sprzed lat. Niezwykle zaskakujące zakończenie tego śledztwa - w poprzednim mogłam domniemać kto był sprawcą, ale w tym przypadku - nigdy bym nie odgadła (uwielbiam takie niespodzianki!). Trzecie z opowiadań to totalnie pokręcona sprawa. Celebryci, przedstawiciele kościoła i politycy - to już nie przelewki. Można komuś konkretnie nadepnąć na odcisk. Jednak Jacek Przypadek wydaje się być jak zwykle niewzruszony. W dodatku do wyjaśnienia wystarczy mu zaledwie kilka rozmów, potwierdzając w ten sposób swoje niezwykłe zdolności.

W detektywistycznych zagadkach Pana Przypadka pomagają mu zawsze nieocenieni przyjaciele. Pani Irmina - sąsiadka, która zna wszystkich i wie wszystko. Nie ma lepszej pomocy dla jasnowidza. ;) Pomaga mu również najlepszy kumpel Błażej, znany również jako Młody Bóg Seksu - adwokat, którego możliwości bywają dla Jacka niezastąpione. Ale i Jacek pomaga przyjacielowi - w końcu ten 30-latek musi się wyrwać spod rodzicielskich skrzydeł i popróbować trochę samodzielnego życia. Wokół Przypadka wbrew pozorom kręcą się także kobiety. Marzena - była udawana narzeczona, której jakby trochę brakuje dotychczasowej stablizacji. Ania, która wszelkimi sposobami próbuje wygrać miłosny zakład dotyczący Przypadka. Pojawia się również nowa kobieta, ale czy odegra znaczącą rolę w życiu Jacka - tego dopiero się dowiemy w kolejnych częściach... Jest również ktoś, kto na pewno nie jest przyjacielem Jacka. Tajemnicza postać, która przewija się przez kolejne opowiadania, bacznie obserwując Przypadkowe dokonania. Co chce osiągnąć, czy Jacek jest w niebezpieczeństwie? Ogromnie zaciekawił mnie ten wątek i mam nadzieję, że z czasem odkryję prawdę.

Rozwiązywanie spraw idzie Przypadkowi niezwykle łatwo - potrafi nawet ocenić ile dni zajmie mu odkrycie prawdy. Według podkomisarza Łosia - zbyt łatwo, jak na kogoś kto nic nie robi. Ale nie docenia jego zdolności, o czym przekonuje się niejednokrotnie. I chociaż ludzie według Jacka są banalnie przewidywalni, efekty jego śledztwa potrafią zaskoczyć nie tylko samych zainteresowanych, ale w szczególności czytelnika.

piątek, 16 czerwca 2017

Nowy Lipikar Lait od La Roche-Posay

Lipikar od zawsze był strażnikiem naszej skóry - wrażliwej, alergicznej. Oboje z synem jesteśmy alergikami i w sezonie wiosennym szczególnie dokucza nam nasza wrażliwa skóra. Nowość od Lipikar Lait - delikatna emulsja, mleczko, okazała się strzałem w dziesiątkę - zawiera to wszystko co najlepsze w produktach Lipikar, ale ma wyjątkową, lekką formułę. Dzięki temu błyskawicznie się wchłania, nawilżając, wygładzając i co najważniejsze otulając naszą skórę barierą ochronną. 

 

Emulsja uzupełniająca poziom lipidów Lipikar Lait zapewnia skórze do 48 godzin nawilżenia. Poleca się ją szczególnie osobom o skórze suchej i wrażliwej, które mają poczucie ściągnięcia oraz braku komfortu. Już po pierwszym użyciu poziom nawilżenia widocznie rośnie, natomiast regularne stosowanie produktu zapewni skórze odbudowę, odżywienie i ochronę przed przesuszeniem. 

 


Emulsja dedykowana jest osobom w każdym wieku - w tym niemowlętom, co potwierdzają testy przeprowadzone przez pediatrów. Testy dermatologiczne zapewniają natomiast, że produktu mogą używać osoby o skórze wrażliwej, ponieważ nie zawiera on parabenów i ma hipoalergiczną formułę. W jego skład wchodzi masło karite (masło shea), które uzupełnia poziom lipidów, woda termalna z La Roche-Posay, dzięki której skóra jest chroniona i ukojona oraz niacynamid, który daje długotrwały komfort nawet najbardziej wrażliwej i suchej skórze. Formuła produktu oparta jest o cold cream, co sprawia, że ma właściwości regenerujące.

 
Używając Lipikar Lait pożegnaliśmy swędzenie, suchość, zaczerwienienie związane z alergią, ale również daliśmy skórze wszelkich potrzebnych składników, tak ważnych w codziennej pielęgnacji. Dużym plusem jest fakt, że Lipikar może używać cała rodzina - nawet maluszki od pierwszych dni życia. Wygodne opakowanie to kolejna zaleta - z pompką, która ułatwia dozowanie i aplikację produktu. Szczególnie docenią to mamy, które wiedzą jak na codzień wygląda pielęgnacja maluszków. Delikatny, nienachalny zapach i mleczna konsystencja sprawia, że nasza skóra jest naprawdę przyjemne otulona tym kosmetykiem i odpowiednio zabezpieczona. 


Stosując go regularnie - to ważne przy wymagającej skórze - odczułam widoczne polepszenie stanu skóry, poziomu nawilżenia, natłuszczenia, poprawę elastyczności czy nawet ujędrnienia. Przyspieszone gojenie zmian na skórze i zapobieganie pojawianiu się kolejnych - za to również polubiliśmy nowy Lipikar.

Smocza Krew i Śluz Ślimaka + Glinki z Syberyjskiego Morza Martwego - Maski Rapan Beauty

Glinki tu, glinki tam - wszędzie istne glinkowe szaleństwo. Co rusz widzimy reklamy, zaglądają do nas z drogeryjnych półek i kuszą obietnic...