wtorek, 21 marca 2017

Poczuj Moc Nawilżenia z Hydrabio

Każda z nas ma swój ulubiony kosmetyk numer 1, którego najchętniej używa, nie rozstaje się z nim lub często do niego wraca. Dla mnie jest to nawet cała seria kosmetyków, którym jestem wierna i nigdy mnie nie zawodzą. O jakie kosmetyki chodzi? To seria Hydrabio od Biodermy, której przeznaczeniem jest pielęgnacja skóry odwodnionej. Taką skórę może mieć każda z nas, niezależnie czy mamy cerę mieszaną, suchą, tłustą czy wrażliwą. Stan ten jest przejściowy, natomiast konsekwencje braku nawilżenia skóry mogą wywoływać trwalsze stany - suchej skóry, łuszczenia, zaczerwienienia czy nawet AZS, już nie wspominając o zmarszczkach. Wiele czynników wpływa na utratę wody w skórze, dla mnie zmorą jest klimatyzacja i ogrzewanie oraz zanieczyszczenia znajdujące się w powietrzu. Mogą być to również inne czynniki atmosferyczne jak zimno czy wiatr oraz czynniki psychiczne jak ciągły stres. W codziennym życiu nie da się niestety tego uniknąć, ale możemy pomóc naszej skórze w inny sposób wytwarzać i zatrzymywać wodę - niezbędną do zachowania odpowiedniej równowagi. 




Dzięki dermokosmetykom Hydrabio na zawsze pożeganałam się ze skóra odwodnioną i wciąż ich używam aby utrzymać optymalne nawilżenie skóry przez cały czas. Podczas badania skóry poziom nawilżenia po używaniu Hydrabio sięgał 80%! :) Chociaż każdy z kremów jest przeznaczony do innego rodzaju skóry, ja używam ich odpowiednio do pory dnia czy roku, tak aby zapewnić mojej skórze wysoki poziom nawilżenia i komfort przez cały czas. Ważne jest, aby obserować swoją skórę i reagować odpowiednio na jej potrzeby.




Hydrabio Creme jest przeznaczony do skóry suchej i bardzo suchej, jest kremem o bogatej, kremowej konstystencji. Używam go zawsze na noc, a zimą również na dzień, ponieważ wtedy moja skóra jest najbardziej sucha i podrażniona. Naprawdę przyjemnie się go używa, doskonale się rozprowadza i wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy. Najważniejszym składniki kremu jest witamina PP (pomaga w zatrzymywaniu wody w skórze) oraz wyciąg z pestek jabłek, który stymuluje powstawanie akwaporyn, naturalnych kanałów przepływu wody w skórze. Dzięki temu skóra jest dogłębnie nawilżona i na długi czas. Zawiera również witaminę E zwalczającą oznaki starzenia oraz kwas salicylowy, który eliminując martwe komórki wygładza i wyrównuje skórę. Stosując go dłuższy czas zauważyłam delikatne spłycenie zmarszczek i oby tak dalej! :)




Hydrabio Gel-Creme jest kremem o lżejszej konsystencji, przeznaczonym do skóry normalnej i mieszanej, czyli takiej jak moja. Dzięki lekkiej konsystencji błyskawicznie się wchłania i jest wspaniałą bazą pod makijaż. Długotrwale nawilża, co doskonale czuje w ciągu dnia. Skóra po nim jest gładka i promienna, ale nie świeci się, więc doskonale nadaje się do cery mieszanej. Zawiera te same cenne składniki co Creme i dla mnie jest niezastąpionym kremem na dzień. Z serii Hydrabio jest również Perfecteur do skóry wrażliwej, pozbawionej blasku, z SPF 30, jednak u mnie sięgnął dna i pewnie zamówię go bliżej lata. Ten krem urzekł mnie perłowym, lekko różowym kolorem i pudrowym wykończeniem po nałożeniu. Idealny krem na lato, chroniący przed promieniowaniem UV, lekko tuszujący niedoskonałości skóry czy zmarszczki - dzięki niemu w gorące dni nie używałam kosmetyków do makijażu. I co najważniejsze, również długotrwale nawilża czego oczekujemy szczególnie w letnie, suche dni.




Oprócz wspaniałych kremów jest również niezastąpione Serum Hydrabio, skoncentrowane, błyskawicznie nawilżające, które jest ze mną przez cały rok. Używam go kilka razy w tygodniu, szczególnie na noc, lub czasem stosuję go przez 2 tygodnie codziennie aby poprawić nawilżenie skóry. Można go stosować razem z kremami z tej serii. Ma lekką, żelową konsystencję i od razu po nałożeniu daje przyjemnie uczucie nawilżenia. Również nadaje się pod makijaż. Serum to zawiera dodatkowo kwas hialuronowy, ksylitol oraz glicerynę. Jeśli wasza skóra jest mocno przesuszona kuracja z tym serum potrafi zdziałać cuda. Jest również coś specjalnie do demakijażu skóry odwodnionej, a mianowicie płyn micelarny Hydrabio H20. Jego składniki sprawiają, że w naturalny sposób odbudowuje się płaszcz hydrolipidowy skóry, co jest ważne przy skórze odwodnionej. Poza usuwaniem makijażu i zanieczyszczeń również łagodzi podrażnienia oraz zaczerwienienia dzięki wyciągowi z ogórka. 




Pamiętajcie, dbajcie o nawilżenie swojej skóry, a odwdzięczy się pięknym i zdrowym wyglądem. Jeśli nie wiecie czy wasza skóra jest odwodniona możecie bezpłatnie skorzystać z dermokonsultacji, na których dermoekspertka przeprowadzi badanie skóry i poleci odpowiedni dla was kosmetyk.

Informacje o skórze odwodnionej oraz kosmetkach z serii Hydrabio uzyskałam ze strony Bioderma.

wtorek, 7 marca 2017

Książka Lutego - Dziewczyna z Dzielnicy Cudów

Są przyjazne i urocze miasta alternatywne. I jest Wars – szalony i brutalny – oraz Sawa – uzbrojona w kły i pazury. Pokochasz je i znienawidzisz, całkiem jak ich mieszkańcy.

Jak ona. Nikita. To tylko jedno z jej imion, jedna z jej tajemnic. Jako córka zabójczyni i szaleńca chce od życia jednego – nie pójść ścieżką żadnego z rodziców. Choć na to może być już za późno.

Z Dzielnicy Cudów – części miasta, która w wyniku magicznych perturbacji utknęła w latach 30. ubiegłego wieku – zostaje uprowadzona jedna z piosenkarek renomowanego klubu Pozytywka. Sprawą zajmuje się Nikita. Trop szybko zaprowadzi ją tam, gdzie nigdy nie chciałaby się znaleźć. Na szczęście jej pleców pilnuje Robin. Czy na pewno? Kim on właściwie jest?




Dla mnie jako fanki Jadowskiej nie jest nowością świat magicznych istot, które żyją w alternatynych odpowiednikach polskich miast. Znamy już z heksalogii o Dorze Wilk zamieszkiwany przez wszelkiej rasy magiczne stworzenia Thorn - odpowiednik Torunia oraz Trójprzymierze czyli ludzkie Trójmiasto. W pierwszym tomie opowieści o Nikicie tym razem trafiamy na niebezpieczne ulice Warsa i Sawy, które w alternatywnym świecie są oddzielnymi miastami. W opowieści przenosimy się do jednej z ich dzielnic, Dzielnicy Cudów, która w magiczny sposób zatrzymała się w latach 30. ubiegłego stulecia - wraz z jej mieszkańcami, którzy nie mogą jej opuszczać. Możecie więc się domyśleć jak ciężkie jest ich życie, a towarem deficytowym są szmuglowane przez handlarzy pomarańcze...

Akcja toczy się bardzo szybko, jak przyzwyczaiła nas do tego Jadowska, książkę czytała się wręcz jednym tchem. W szalonym tempie Nikity przemierzamy ulice Warsa oraz Dzielnicy Cudów, odkrywając ciekawe miejsca, tajemnicze zakamarki oraz ich mieszkańców - jak zwykle są to interesujące osobowości, mocne charaktery czy niebezpieczni gracze. Wszystko opisane tak plastycznie, że jesteśmy w stanie sobie idealnie je wyobrazić. Tak jak opis domu Nikity, prawdziwej twierdzy zabezpieczonej nie tylko kratami ale i niezwykle mocnymi zaklęciami. Musicie wiedzieć, że w magicznej Warszawie  występuje niebezpieczne zjawisko jak "czkawka", pod której wpływem ludzie zamieniają się w bezmyśle, dzikie bestie. Jest to efekt działań wojennych, które sprawiły, że magia tego miejsca nie jest taka, jak być powinna i dzieją się tu naprawdę straszne rzeczy. Ale nie tylko przed czkawką czy wilkołakami Nikita musi się chronić...

Nie miała łatwego życia, wciąż pod presją matki-zabójczyni, przełożonej Zakonu Cieni, któremu Nikita służy. Natomiast spotkanie z ojcem przypłaciła utratą dwóch palców, kiedy to postanowił sobie porwać i torturować własną córkę. Cóż jeszcze? Część przyjaciół odwróciła się od niej, a współpracownicy nie są przyjemnymi koleżkami z którymi można wybrać się na herbatkę - może dlatego, że też są Cieniami, a może dzięki przydomkowi jaki dostała - Modliszka. Dotychczasowi partnerzy Nikity prędzej czy później przypłacali swoją współpracę własnym życiem. Do tego Nikita jest berserkiem i wciąż żyje w strachu o niespodziewaną przemianę, musi trzymać nerwy na wodzy aby nie przemienić się w krwiożerczą bestię. Easy life ;)

W pierwszym tomie przygód Nikity podążąmy śladem zaginionej w tajemniczych okolicznościach mieszkanki Dzielnicy Cudów, piosenkarki lokalu zwanego Pozytywką. Jakby tego było mało u boku Nikity pojawia się nowy partner - jak się jej wydaje z początku - kolejny do odstrzału. Jednak losy toczą się inaczej, a akcja naprawdę wciąga. Opowieści towarzyszy surowy, ponury klimat, bo w takim żyje na codzień Nikita, a ona nie jest słodką dziewczyną lecz maszyną do zabijania na zlecenie. 

Polecam Was serdecznie - sięgnijcie po tą książkę, nawet jeśli nie jesteście fanami fantastyki - naprawdę warto. Opowieść dopełniają jak zwykle wybitne ilustracje Magdaleny Babińskiej, która cudownie przelewa na swoje rysunki moje wyobrażenia o postaciach - zawsze są trafione i po prostu piękne! :) 

Książka Lipca - Konan Destylator

Jakub Wędrowycz to przerażający wiekowy ochlapus, wiejski egzorcysta, bimbrownik i kłusownik, porażający otoczenie wyglądem, zapachem i ...