czwartek, 31 sierpnia 2017

Somersby Apple Secco Taste - Podsumowanie Kampanii Streetcom

Są takie kampanie, które idealnie wpasowują się w porę roku. Tak było z akcją Streetcom, w której testowaliśmy nowy smak Somersby Apple Secco Taste. Nie ma bowiem lepszej pory na orzeźwienie z delikatnie musującym, wytrawnie jabłkowym nowym Somersby jak magiczny, letni czas.



Wyobraź sobie słoneczny dzień wśród ludzi, których uwielbiasz. Dodajmy do tego ogród pełen jabłek.
Magia Somersby Apple Secco Taste kryje się właśnie
w delikatnie wytrawnym, jabłkowym smaku, który
w połączeniu z piwną nutą czyni nowy wariant
Somersby wyjątkowym. Musowanie bąbelków
pozwoli Ci poczuć, czym są drobne przyjemności.
Przenieś się z przyjaciółmi do ogrodu Somersby!
 
 
Paczka Ambasadorki zawierała w sobie mnóstwo "magicznego" napoju w postaci 24 mini puszek do wypróbowania dla znajomych oraz pełnowymiarowej puszki i butelki Somersby dla mnie. Już po pierwszych testach wiedziałam, że nowe Apple Secco zrobi wśród przyjaciół furrorę. 
 
 
Częstując znajomych Somersby Apple Secco Taste najczęściej słyszałam opinię, że jest smaczniejszy i mniej słodki od standardowego jabłkowego Somersby. Co za tym idzie - bardziej orzeźwia i nadaje wspólnym chwilom wyjątkowy charakter. Do tego te bąbelki - niczym szampańskie! Kto raz spróbuje - ten na pewno wróci do Apple Secco - i tak też było. :)


Niestety nic nie trwa wiecznie - lato się kończy, jak również kampania dobiega końca. Ostatnie puszeczki znalazły swoich testerów. Jednak w tym roku wakacje zdecydowanie przedłużymy, jeśli sięgniemy po Somersby Apple Secco - to zdecydowanie smak tego lata!

niedziela, 13 sierpnia 2017

Książka Lipca - Konan Destylator

Jakub Wędrowycz to przerażający wiekowy ochlapus, wiejski egzorcysta, bimbrownik i kłusownik, porażający otoczenie wyglądem, zapachem i kulturą osobistą – a raczej jej brakiem. W towarzystwie równie odrażających kumpli pije, produkuje samogon, wdaje się w awantury oraz wypełniając wolę przodków regularnie likwiduje przedstawicieli wrogiego rodu – Bardaków.
W postaci Wędrowycza jak w soczewce skupiają się wszelkie możliwe polskie wady, przywary i stereotypy – ale jego chamstwo, wieśniactwo, buractwo, brak rozterek i hamulców moralnych oraz bogaty arsenał broni i materiałów wybuchowych zapewniają mu przewagę nad każdym przeciwnikiem.

Tyle Wikipiedia, a Wy właśnie trzymacie w ręku najnowszy zbiór doprowadzających do łez, plugawych historii z życia pogromcy Wojsławic i terenów, gdzie dociera Pekaes z Chełma.


Zanim zaczniecie czytać musicie wiedzieć, że Pilipiuk to obecnie jeden z moich ulubionych autorów. I jak się domyślacie - ciężko być krytycznym, kiedy zasiada się przed książką i wie, że czeka nas świetna zabawa. Tak samo było z nowymi przygodami Wędrowycza. Im Jakub starszy - czy raczej "nowszy" - tym lepszy. Dlatego recenzja będzie krótka i rzeczowa - jak myśli samego Jakuba. 

Kto dobrze go zna, ten wie czego można się po nim spodziewać. Nie dziwi zielony smrodek unoszący się z gumofilców, stary waciak czy poranne układanie fryzury przy pomocy skórki od boczku. Stara linka hamulcowa sprawdzająca się przy łapaniu bezdomnych psów czy łańcuch krowiak przy pasku do dawania wycisku Bardakom to również Jakubowy standard. Natomiast nowe przygody Wędrowycza to zdecywanie kolejne niespodzianki dla czytelników. Przepełnione tym rodzajem humoru, który lubię najbardziej - prostym, ale nie prostackim - jakby mogło się wydawać patrząc na samego Jakuba. Nie ma bowiem w całych Wojsławicach sprytniejszego osobnika, który robi najlepszą wiochę w swoim nietuzinkowym stylu.  

Co tym razem czeka nas w Jakubowym zbiorze? Sporo opowiadań, tych krótszych i dłuższych - łącznie 23 nowe opowieści. Wciąż jestem zaskoczona ilością pomysłów autora, które wydają się nie mieć ograniczeń. Wśród nich kolejne podróże Wędrowycza w czasie, jak i między alternatywnymi światami. Odwrócone role Jakuba i Semena z miejscowymi przedstawicielami władzy. Spotkanie w dawnych czasach z królem Konanem, którego zmęczyło wojowanie i zajmuje czymś zupełnie innym. Poznamy również "prawdziwą" wersję Akademii Pana Kleksa oraz tajemnicę długowieczności Semena. Jakub na kilometr rozpozna fałszywych zombii, wytropi wampira, rozprawi się z ninja - to dla niego pestka. Mimo całej wiochy jaką robi Jakub, wizyta w mieście zawsze odbywa się z pełną klasą, a i tam znajdą się nietypowe zagadki dla bimbrownika-egzorcysty. Chociaż zdarzają się przypadki, kiedy ktoś próbuje Wędrowycza spacyfikować - jak młody, pełen zapału policjant - próżny jego trud. Na Jakuba nie ma mocnych. Ubawiłam się świetnie przy tej książce, jak i przy poprzednich, chociaż wybuchów śmiechu było dużo więcej.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Instituto Espanol Nawilżający Żel Pod Prysznic z Aloesem

Na tapecie kolejny kosmetyk z aloesem. W ramach akcji na stronie Ambasadorka Kosmetyczna otrzymałam do wypróbowania nawilżający żel pod prysznic z aloesem w małym, podróżnym formacie 100 ml. 


Niestety nie jest to kosmetyk naturalny, jak wydaje się gdy spojrzymy na opakowanie. A czy nadaje się dla całej rodziny - patrząc na skład niekoniecznie dla wrażliwej skóry dzieci czy dla kobiet w ciąży. Na poniższym zdjęciu zobaczcie skład kosmetyku.

 
Żel ma dość gęstą konsystencję, a kolor lekko zielony - jak dla mnie mógłby nie mieć wcale koloru. To samo z zapachem - kojarzy mi się raczej ze środkami czystości niż kosmetykiem, szczególnie aloesowym.  Podczas mycia żel ładnie się rozprowadza, delikatnie pieni. Jest dość wydajny. Jak sprawdził się kosmetyk na mojej skórze? Rzeczywiście po kąpieli mogłam odczuć efekt nawilżenia, mimo zawartości SLS, które moje ciało nawet toleruje. Jednak na dłuższą metę staram się unikać drażniących pieniaczy. Oprócz nawilżenia zaobserwowałam poprawę ujędrnienia skóry. Skóra nie swędziała ani w trakcie, ani po kąpieli. Myślę, że kosmetyk ten miałby potencjał, jeśli by zrezygnować ze sztucznych zapachów i kolorów oraz substancji chemicznych. Kosmetyki na bazie aloesu teraz robią furrorę dzięki naturalnym właściwościom tej dobroczynnej rośliny.