piątek, 26 maja 2017

Książka Prawdę Ci Powie - TAG



Dziękuję za nominację Oli K. oraz Kitty. :)



 
TAG polega na losowym wyborze słowa czy zdania, z losowo wybranej książki. Przyznam, że tak się przejęłam losowaniem, że aż odruchowo potrząsałam książką... Moją książką będzie Zbieracz Burz (t.I) M.L. Kossakowskiej.

Słowo, które określa Twoją osobowość.
Wylosowane słowo to szlafrok... Może jest w tym coś, ponieważ lubię spokój, domowe ciepło, wygodę, czystość - z tym kojarzy mi się szlafrok.

Słowo, które określa Twoje marzenia.
Świadek. Chciałabym być świadkiem samych dobrych wydarzeń, najlepiej przyjemnych - takich jak wakacje, podróże, odkrywanie nowych miejsc. 

Słowo, które powinieneś powiedzieć swoim wrogom.
Myśl.  Zdecydowanie przydałoby się im pomyśleć nad swoim smętnym losem. :D

Słowo, które opisuje Twoje życie uczuciowe.
Powiesz. Zdecydowanie wszystko sobie mówimy - nie wybrażam sobie tajemnic w związku.
 
Słowo, które opisuje coś, co nigdy Ci się nie wydarzy.
Yyyy... to słowo to tydzień. Ciężko mi się odnieść, bo mam nadzieję, na jeszcze wiele tygodni przede mną. ;)

Zdanie, które powinnaś sobie wytatuować.
Obaj mrużyli oczy przed oślepiającym blaskiem. A ponieważ nie mam zamiaru się tatuować - to by było na tyle.

Zdanie, które opisuje, co powinnaś zrobić, by zapewnić sobie natychmiastowe bogactwo.
Po chwili obaj podkomendni Michała leżeli nieprzytomni, zapatrzeni w drugą stronę tęczy. Wychodzi na to, że abym się wzgbogaciła muszę kogoś wysłać w Zaświaty, prościzna... ;)

Zdanie, które powinnaś wykrzyczeć, wskakując na pokład statku, na którym odpłyniesz w podróż swoich marzeń.
Nie ma nic smutniejszego niż głębiańska noc. Czyli pewnie popłynę tam, gdzie trwa wieczny dzień. Wolałabym żeby było ciepło.

Zdanie, które opisuje Twoją przyszłość.
Teraz szukam dla mojej rodziny dobrego miejsca, ale trudno ulokować gdzieś osiem żywych kotów przyzywczajonych do mieszkania pod chmurką. Osiem kotów?! No way... ;)

Otaguj nowych blogerów i zadedykuj im jakieś zdanie.
Tagować nie będę, jeśli ktoś ma ochotę niech się przyłączy. Dedykuję zdanie, a nawet kilka: Wypuść mnie to się pobawimy. Porzucasz mi trochę polinezyjską suszoną główkę. Przecież ciebie też bawi, kiedy tak okropnie przy tym klnie! Zatem miłej zabawy! :)

poniedziałek, 22 maja 2017

Moja Fotoksiążka Saal Digital + Kupon Rabatowy

Uwielbiam robić zdjęcia i każdy, kto chociaż trochę mnie zna - od zawsze kojarzy mnie i aparat w rękach jako nieodłącznych. Od dawna marzyła mi się piękna fotoksiążka. Taka, w której wyeksponuje swoje wyjątkowe zdjęcia oraz zatrzymam najlepsze w życiu momenty. Rynek tego typu produktów jest spory, na każdym kroku możemy skorzystać z usług fotoproduktów, nawet w drogeriach. Ale ja szukałam czegoś wyjątkowego, wysokiej jakości i po prostu ładnego. Szczęściem trafiłam na firmę Saal Digital, która zaoferowała mi testowanie swojej fotoksiążki.




Aby zaprojektować swoją fotoksiążkę należy pobrać na swój komputer program Saal Desing. Aplikacja ta pozwala w prosty sposób stworzyć swój fotoprodukt, jest naprawdę przystępna nawet dla kogoś, kto nie operuje na programach graficznych. Mamy do wyboru mnóstwo opcji, szablonów, układów, tła. Możliwości jest tyle, że spędziłam sporo czasu projektując mój album. Warto było, zresztą oceńcie sami.



Moja fotoksiążka jest kwadratowa, ma wymiary 19x19. Wybrałam błyszczącą okładkę, bez watowania. Na okładce oczywiście moje zdjęcie, ale można wybrać coś gotowego - zależy jaki macie pomysł. Strony wewnętrzne zamówiłam matowe, jest ich w sumie 40, natomiast zdjęć wyszło ponad 100. Można byłoby ich upchnąć znacznie więcej, ale zależało mi szczególnie na dużych, pięknych zdjęciach krajobrazów.




Jakość zdjęć świetna - nawet specjalnie ich nie obrabiałam, czasem delikatnie podciągnełam nasycenie czy kontrast. Efekt końcowy naprawdę mnie zachwycił. Matowe strony prezentują się elegancko, są dość grube, dobrze się je przekłada. Są połączone w taki sposób, że bardzo wygodnie ogląda się fotoksiążkę bez niepotrzebnych zagięć. Nie ma różnicy czy to pierwsze strony, środek czy koniec - wyglądają i układają się tak samo. Za to ogromny plus.



Jeśli zastanawiacie się nad fotoksiążką dla siebie z całego serca polecam Saal Digital. Łatwa w wykonaniu - w programie, który każdy może zainstalować na swoim komputerze i bez problemu ją zaprojektować. Przesyłka z Niemiec była ekspresowa mimo, że w międzyczasie był majowy weekend. Po tygodniu przyjechała do mnie kurierem DHL, oczywiście dostajemy numer przesyłki i możemy śledzić jej przebieg. Przesyłka doszła w idealnym stanie, kolejny plus za dobre zabezpieczenie fotoksiążki.



Fotoksiążka nie tylko jest świetną pamiątką, dzięki której zatrzymacie wspaniałe chwile, ale także możecie zamieścić w niej swoje fotograficzne czy inne artystyczne prace. Wciąż można zgłaszać się do testowania na fanpage'u Saal Digital na Facebook'u lub zdobyć spory rabat na wasz zakup. Polecam! :)

Saal Digital ma dla Was  kupon rabatowy o wartości 75 zł na „fotoksiążkę na dobry początek”. Kupon jest jednorazowego użytku. Kod kuponu rabatowego oraz inne informacje dotyczące fotoksiążek znajdziecie  tutaj -> Kupon 75 zł.

środa, 17 maja 2017

Oleokrem Biovax Caviar

Produkty Biovax już niejednokrotnie zadbały o zdrowie i wspaniały wygląd moich włosów. Szczególnie polubiłam się z maskami, dzięki ich łatwemu stosowaniu, wspaniałym składom i oczywiście bardzo zadowalających efektach. Kiedy pojawiły się nowości od Biovax - oleokremy - bardzo chciałam je wypróbować. To musi być coś świetnego, pomyślałam. I nie zawiodłam się! :)




Oleokrem, który wypróbowałam to wersja Caviar. Na stronie producenta przeczytamy:

Odżywczy OleoKrem do włosów Biovax® Caviar kryje w sobie unikalne wartości odżywcze pochodzące z naturalnych skarbów: delikatnego kawioru i cenionych indyjskich olejów Moringa i Tamanu. 

Ekstrakt z kawioru – bogactwo składników odżywczych zamkniętych w czarnych perełkach kawioru sprawia, że składnik ten wszechstronnie działa na włosy: dzięki zawartości przeciwutleniaczy chroni je przed utratą koloru i zachowuje ich młodość, a witaminy i minerały rewitalizują je i nawilżają.
Olej Moringa – to lekki i jednocześnie bardzo odżywczy olej tłoczony na zimno z nasion indyjskiego „drzewa cudu”. Wykazuje działanie nawilżające włosy. Jest naturalnym środkiem przeciwutleniającym o wyjątkowych właściwościach wygładzających i zmiękczających.
Olej Tamanu – wytłaczany z pestek dojrzałych owoców drzewa rosnącego na obszarze Indii. Niezwykle skuteczny w ujarzmianiu suchych, puszących się włosów. Wspomaga utrzymanie właściwego poziomu nawilżenia, nadaje włosom gładki i lśniący wygląd. Dzięki zawartości korzystnych dla włosów lipidów pomaga w utrzymaniu ich naturalnego zdrowia i piękna. 




Zadaniem oleokremu jest dopełnienie pielęgnacji włosów, tak aby odżywić, wygładzić, ale również zabezpieczyć włosy przed czynnikami zewnętrznymi. Kremowa konsystencja jest lekka i nie obciąża włosów. Oleokrem można używać zarówno na włosy wilgotne po umyciu, jak również na włosy suche. Oczywiście ja wypróbowałam oba sposoby. Zazwyczaj wolę nakładać na wilgotne włosy. Wtedy oleokrem ułatwi rozczesanie i pomoże w stylizacji. Nakładam na 3/4 długości włosów, raczej radzę omijać przy skórze głowy. Pachnie obłędnie, po wysuszeniu zapach nie jest tak intensywny, lecz wciąż delikatnie czuć go na włosach. Drugi sposób nakładania na sucho - świetnie się sprawdza przy przesuszonych, zniszczonych, rozdwojonych końcowkach. I zazwyczaj nakładałam go wtedy tylko na końcówki. Oleokrem jest dość lekki i nie obciąży włosów, jednak lepiej się sprawdzi na sucho przy puszących się, kręconych włosach, a moje są proste i gładkie.



Oleokrem od Biovax to taka biżuteria dla naszych włosów. Dopełni pielęgnację, nawilży i odżywi, doda włosom blasku oraz otuli eleganckim zapachem. To również świetny kosmetyk na szybkie mycie włosów, kiedy nie mamy czasu na odżywki ze spłukiwaniem i inne maski. Po prostu po umyciu nakładamy i gotowe - efekt wypielęgnowanych włosów w mniej niż minutę. :)  Bardzo polubiłam się z tym kosmetykiem i zostanie za mną na długi czas. Kolejny trafiony produkt od Biovax.

piątek, 12 maja 2017

Książka Kwietnia - Siewca Wiatru


Pan, stwarzając świat, zapowiedział ostateczną walkę ze Złym. Nikt oprócz Niego nie wie kiedy Zły nadejdzie. 
A Pan odszedł.
Archaniołowie podzielili się władzą, ale czy uda im się utrzymać nieobecność Pana  w tajemnicy. Czy władza nie zniszczy ich, czy ocalą Jego dzieło i siebie samych przed Antykreatorem? 
Ale czy można walczyć z Siewcą Wiatru bez Pana? Abaddonn, wybrany i wskrzeszony Anioł Zagłady, bez  dotknięcia Pana jest bezradny... 
Nie ma już wybranych i odrzuconych, Niebios i Otchłani. Jest tylko Dzieło Pana i Antykreator, Siewca Wiatru, nicość i pustka...
Cień jest coraz bliżej. 




Siewca Wiatru to kolejne spotkanie ze skrzydlatymi poddanymi Królestwa oraz mieszkańcami Głębi. Przyznam szczerze, że miałam kilka podejść do tej książki. Zaczęłam ją czytać zaraz po Żarnach Niebios, ale jakoś nie mogłam rozkręcić się z lekturą. Odłożyłam więc Siewcę na jakiś czas i powróciłam do czytania. Kiedy już zaczęłam wciągnęło mnie na dobre. 

Na początku książki jest wprowadzenie - opowiadanie o Abaddonie czyli Daimonie Freyu, byłym Aniele Miecza, które znałam już z Żarn Niebios. Przyznam szczerze, że to jedno z opowiadań czytałam w ogromnym napięciu -  wciąga i zapada w pamięć. Lecz nie będę wiecej o nim pisać, żeby nie psuć Wam emocji podczas czytania. ;)

W Siewcy spotykamy ponownie archaniołów - Gabriela, Michała, Razjela, Rafaela, którzy skrzętnie próbują ukryć nieobecność Pana (który, jak wiemy z poprzedniej części porzucił Królestwo i odszedł) i paktują z głebianami - nieudolnym Lucyferem i jego prawą ręką Asmodeuszem, zwanym Zgniłym Chłopcem. Mimo tego, że spisek udaje się przez dłuższy czas ukryć, coś niedobrego zaczyna dziać się w Królestwie. Najpierw w niebywałych okolicznościach ginie magiczna księga Razjela. Kto jest w stanie włamać się i ogłuszyć najpotężniejszego niebiańskiego maga? Za wszelką cenę ktoś próbuje siać zamęt i waśnie między aniołami a głębianami. Znajdują się też tacy, którzy nie chcą uznać rządów regenta Królestwa, Gabriela. Do tego ktoś czyha na życie Daimona Freya, Abaddona, Burzyciela Światów, tego który jako jedyny może stanąć do pojedynku z Siewcą. A Siewca nadchodzi...

Książka jest wspaniała - długa, ale naprawdę warto ją przeczytać. Wielowątkowa, możemy obserwować wydarzenia z perspektywy mieszkańców różnych hierarchii społecznych Nieba i Piekła oraz innych fantastycznych stworzeń. To co dzieje się w Królestwie i Głębi jest niczym, kiedy pewnego dnia niebo pęka i ze szczeliny Cienia wychodzi okropna armia Antykreatora - czystego zła. Skrzydlaci, głębianie, dżinny, salamandry, a nawet demony stają razem do boju z tym, który jest zupełnym przeciwieństwem Jasności. Opis kilkudniowej, okrutnej walki naprawdę był łagodny, patrząc na to jakie paskudztwa się tam działy. Okropni żołnierze i stwory Cienia były odwrotnością tego, co stworzył Pan. Przyznam, że trochę zmęczyła mnie ta wojna na końcu książki. Ale każda wojna taka jest... I jeszcze jedna rzecz, która również mnie męczyła w tej książce - okropne literówki. Wiem, że czytałam stare wydanie Siewcy, ale tyle błędów w książce odbiera przyjemność z czytania. Mam nadzieję, że w nowej edycji są już poprawione, gdyż mam zamiar ją zakupić. 

Tymczasem biorę się do czytania kolejnej części z serii Zastępów Anielskich - Zbieracza Burz - tomu I.

poniedziałek, 8 maja 2017

Dermokonsultacje z Biodermą

Dzisiaj trochę nietypowy post, ponieważ specjalnie dla Was wybrałam się na dermokonsultacje Biodermy w moim mieście - aby opisać dokładnie i opowiedzieć dlaczego warto z nich skorzystać. Często gdy mówię o dermokonsultacjach spotykam się z murem ze strony znajomych - dlaczego? Otóż gdy zagłębimy się w temacie okazuje się, że macie sporo obaw z nimi związanych. Zupełnie niepotrzebnie.



Często biorę udział w konsultacjach Biodermy ponieważ są to jedne z moich ulubionych dermokosmetyków, a kontakt z ekspertem to świetny sposób aby dowiedzieć się mnóstwa ciekawych rzeczy. Jakie dobre promocje cenowe możecie liczyć w dniu dermokonsutacji i nie tylko. Jakie produkty, gratisy czy próbki możecie otrzymać robiąc zakupy. Jaki nowy kosmetyk pojawi lub pojawił się na półce w Waszej ulubionej aptece. Ostatnio odkryłam nowość jakim jest Photoderm Nude Touch SPF 50+. Jest to ochronny podkład mineralny z efektem nude, który zapobiega niedoskonałościom skóry i ma wspaniałe pudrowe wykończenie. W świetnej cenie, z dołączoną gąbeczką do makijażu plus gratis w postaci chusteczek do demakijażu z kultowym micelem Sensibio. Same widzicie, że warto odwiedzić aptekę w trakcie dermokonsultacji. ;)



Poza tym to co najlepsze w dermokonsultacjach - możecie zupełnie ZA DARMO profesjonalnie zbadać swoją skórę. Również ja wzięłam udział w badaniu skóry specjalnie aby pokazać w jaki sposób się odbywa. Podczas dermokonsultacji panuje przyjazna, życzliwa atmosfera. Badanie odbywa się indywidualnie i dla każdego dermoekspert znajdzie czas - przeprowadzi wywiad - jakich kosmetyków używamy, jak wyglądają nasze zabiegi pielęgnacyjne na codzień. Te informacje wraz z badaniem pozwolą na rzetelną diagnozę oraz dobranie odpowiednich dla nas dermokosmetyków. Nie bójcie się badania jest całkowicie bezbolesne, a wyniki są tylko dla waszej wiadomości, a broń Boże nikt nie będzie Was oceniał. Dermoekspertki to prawdziwe profesjonalistki w swoim fachu, warto podzielić się z nimi wszelkimi odczuciami dotyczącymi naszej skóry. 


Podczas badania dowiemy się jak wygląda struktura skóry, nasze pory, jakie jest złuszczanie naskórka, naczynka oraz poziom nawilżenia skóry. Znajomość tych parametrów pozwoli w dokładny sposób określić aktualny stan skóry. 



Moje wyniki były bardzo dobre, nie wspomniając już od nawilżeniu skóry, które - jak widać na zdjęciu - sięga 86%! Brawo ja i Bioderma, wynik ten zawdzięczam oczywiście kosmetykom z serii Hydrabio, o których pisałam już na blogu. Ostatnio używam serum Hydrabio oraz Creme-gel z tej serii, także serdecznie polecam. Warto zapytać o próbki, często są dostępne, jak również testery kosmetyków. Możemy zapoznać się z konsystencją, zapachem, wypróbować na swojej skórze - o działaniu niektórych kosmetyków możemy się przekonać od razu. To przydane szczególnie jeśli chcemy dobrać odpowiedni kolor na przykład podkładu czy pudru, które są również w ofercie Biodermy.



Chętnie wybrałybyście się na dermokonsultacje ale nie wiecie kiedy i gdzie? Sprawdzicie to w łatwy sposób na stronie skorabeztajemnic.pl, gdzie wybierając swoje województwo i miasto znajdziecie terminy, miejsca i godziny, w których możecie skorzystać z konsultacji z dermoekspertem Biodermy. Badanie skóry jest bardzo przydatne, ale pamietajcie wyniki mogą się różnić zależnie od pory roku czy stanu zdrowia. Warto wziać udział ponownie aby porówniać wynik, szczególnie jeśli zdecydujecie się na zakup dermokosmetyków Biodermy i chcecie przekonać się o ich działaniu.





wtorek, 2 maja 2017

Szampon kuracja stymulująca wzrost włosów Dermedic Capilarte

Jako prawdziwa włosomaniaczka uwielbiam testować nowości, które pojawiają się na rynku kosmetyków do włosów - szczególnie jeśli są to dermokosmetyki. Akurat szukałam nowego, innego szamponu dla moich włosów. Skusiłam się więc nowy Dermedic Capilarte, który znalazłam w aptece w przystępnej cenie około 29 zł. Jest to szampon kuracja stymulująca wzrost włosów. Oto co możemy przeczytać o szamponie na stronie producenta.


Składniki aktywne: Kompleks PilotantumTM, ProcapilTM, Ekstrakt z komórek macierzystych jabłoni, Ekstrakt z bazylii królewskiej, Kofeina, Zincidone, D-Panthenol, Witaminy E i C, Gliceryna 

- Stymuluje mikrokrążenie skóry głowy i intensywnie odżywienie komórek mieszków włosowych.

- Aktywizuje i wzmacnia komórki mieszka włosowego.

- Wpływa na wydłużenie fazy anagenowej cyklu życia włosa.

- Ogranicza nadmierne wypadanie włosów.

- Pobudza wzrost nowych, silnych łodyg włosowych. Zwiększa ich objętość i grubość.


  
Moje pierwsze wrażenia

Szampon w ładnej, wygodnej butelce o eleganckiej szacie graficznej i wygodnym naciskanym korkiem - duży plus. Opakowanie mieści 300 ml szamponu i według producenta starcza na miesiąc codziennego stosowania. Preparat ten pachnie delikatnie (dla mnie jakby rumiankiem?), ma lekko kremową konsystencję o perłowym kolorze i jest niezwykle wydajny. Niewielka ilość wystarcza do wytworzenia dużej ilości piany na naszych włosach. Ważne, aby szampon dobrze rozprowadzić, rozmasować po skórze głowy, producent zaleca około 2 minuty pozostawić go na naszej czuprynie. Ja swoje włosy myję zawsze dwukrotnie i tak robiłam również w przypadku tego szamponu. 

Skóra głowy oraz włosy po umyciu są niezwykle czyste, ich struktura jest gładka i czuć charakterystyczny lekki opór jaki mają dobrze umyte włosy. Świetnie się rozczesują nawet bez użycia odżywki. Szampon współgra ze wszelkimi odżywkami i maskami, czyste włosy to wspaniały podkład pod kolejne zabiegi pielęgnacyjne. Po umyciu i wysuszeniu nie czuję zapachu szamponu. Włosy dobrze się układają, są lekkie, gładkie i zyskują na objętości.




Wrażenia po dwóch miesiącach używania

Jak wspominałam wyżej szampon jest bardzo wydajny. Powinien starczać na miesiąc codziennego używania, ja używam go drugi miesiąc i jeszcze zostało go na kilka myć. Włosy myję co drugi dzień ale dwa razy - więc tak jakbym codziennie myła raz - jestem bardzo mile tym zaskoczona. 

Rzecz naistotniejsza - przybyło mnóstwo nowych włosów. Już po kilku użyciach pojawił się delikatny meszek, a później istne zatrzęsienie baby hair. Na mojej głowie nowe włosy pokazują się regularnie, ale po tym szamponie jest ich dużo więcej. Część już znacznie podrosła, a szampon używam nadal więc pojawiają się kolejne. Zanim nabiorą odpowiedniej długości i zagęszczą nam czuprynę trochę czasu minie - ale warto poczekać i cieszyć się gęstymi, zdrowymi włosami. 




Zostaje jeszcze kwestia zahamowania nadmiernego wypadania - ciężko mi stwierdzić. Na pewno wypada ich troszkę mniej. Moje włosy są dość długie (prawie do pasa), więc ich wypadanie odczuwam bardziej. Trzeba pamiętać, że mnóstwo czynników wpływa na to, że włosy wypadają. Mam wrażenie, że rosną do pewnej długości i potem po prostu lecą. Ważne, że odrastają nowe i szampon Dermedic wspomaga ten proces. W nowej serii szamponów Capilarte pojawił się również szampon wzmacjniający przeciw wypadaniu włosów i pewnie po niego siegnę jako następnego. 

Podsumowując - jeśli chcecie zagęścić swoją fryzurę i macie wolne około 30 zł - zachęcam wypróbować. Szampon jest wydajny więc na pewno starczy na dłuższy czas. Życzę bujnych i zdrowych włosów! :)