niedziela, 13 sierpnia 2017

Książka Lipca - Konan Destylator

Jakub Wędrowycz to przerażający wiekowy ochlapus, wiejski egzorcysta, bimbrownik i kłusownik, porażający otoczenie wyglądem, zapachem i kulturą osobistą – a raczej jej brakiem. W towarzystwie równie odrażających kumpli pije, produkuje samogon, wdaje się w awantury oraz wypełniając wolę przodków regularnie likwiduje przedstawicieli wrogiego rodu – Bardaków.
W postaci Wędrowycza jak w soczewce skupiają się wszelkie możliwe polskie wady, przywary i stereotypy – ale jego chamstwo, wieśniactwo, buractwo, brak rozterek i hamulców moralnych oraz bogaty arsenał broni i materiałów wybuchowych zapewniają mu przewagę nad każdym przeciwnikiem.

Tyle Wikipiedia, a Wy właśnie trzymacie w ręku najnowszy zbiór doprowadzających do łez, plugawych historii z życia pogromcy Wojsławic i terenów, gdzie dociera Pekaes z Chełma.


Zanim zaczniecie czytać musicie wiedzieć, że Pilipiuk to obecnie jeden z moich ulubionych autorów. I jak się domyślacie - ciężko być krytycznym, kiedy zasiada się przed książką i wie, że czeka nas świetna zabawa. Tak samo było z nowymi przygodami Wędrowycza. Im Jakub starszy - czy raczej "nowszy" - tym lepszy. Dlatego recenzja będzie krótka i rzeczowa - jak myśli samego Jakuba. 

Kto dobrze go zna, ten wie czego można się po nim spodziewać. Nie dziwi zielony smrodek unoszący się z gumofilców, stary waciak czy poranne układanie fryzury przy pomocy skórki od boczku. Stara linka hamulcowa sprawdzająca się przy łapaniu bezdomnych psów czy łańcuch krowiak przy pasku do dawania wycisku Bardakom to również Jakubowy standard. Natomiast nowe przygody Wędrowycza to zdecywanie kolejne niespodzianki dla czytelników. Przepełnione tym rodzajem humoru, który lubię najbardziej - prostym, ale nie prostackim - jakby mogło się wydawać patrząc na samego Jakuba. Nie ma bowiem w całych Wojsławicach sprytniejszego osobnika, który robi najlepszą wiochę w swoim nietuzinkowym stylu.  

Co tym razem czeka nas w Jakubowym zbiorze? Sporo opowiadań, tych krótszych i dłuższych - łącznie 23 nowe opowieści. Wciąż jestem zaskoczona ilością pomysłów autora, które wydają się nie mieć ograniczeń. Wśród nich kolejne podróże Wędrowycza w czasie, jak i między alternatywnymi światami. Odwrócone role Jakuba i Semena z miejscowymi przedstawicielami władzy. Spotkanie w dawnych czasach z królem Konanem, którego zmęczyło wojowanie i zajmuje czymś zupełnie innym. Poznamy również "prawdziwą" wersję Akademii Pana Kleksa oraz tajemnicę długowieczności Semena. Jakub na kilometr rozpozna fałszywych zombii, wytropi wampira, rozprawi się z ninja - to dla niego pestka. Mimo całej wiochy jaką robi Jakub, wizyta w mieście zawsze odbywa się z pełną klasą, a i tam znajdą się nietypowe zagadki dla bimbrownika-egzorcysty. Chociaż zdarzają się przypadki, kiedy ktoś próbuje Wędrowycza spacyfikować - jak młody, pełen zapału policjant - próżny jego trud. Na Jakuba nie ma mocnych. Ubawiłam się świetnie przy tej książce, jak i przy poprzednich, chociaż wybuchów śmiechu było dużo więcej.

11 komentarzy:

  1. Też lubię Pilipiuka :)
    Konana jeszcze nie czytałam , ale jest na liście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też trochę zwlekałam z Konanem, a teraz żałuję, że tak późno :D

      Usuń
  2. Ostatnio gustuję w polskich autorach i za twórczość Pilipiuka coraz bardziej mam ochotę się wziąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, jak dla mnie najlepszy polski twórca fantastyki <3

      Usuń
  3. Trzeba się w końcu zabrać za Pilipiuka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu trzeba - nie będzie czekać wiecznie :D

      Usuń
  4. Tym razem się nie skuszę. Nie przemawia do mnie ten autor, ale polecę koleżance ;D


    Buziaki,
    coraciemnosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że koleżance się spodoba :)

      Usuń
  5. Świetnie napisany post <3 miło się czyta :) super blog, obserwuję i będę wpadać częściej :) zapraszam na mojego bloga ;) http://mysterious-natalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Na pewno wpadnę ;)

      Usuń
  6. Najbardziej cenię w Pilipiuku jego "antygwiazdorskość". Być może to jego strategia marketingowa, ale równie dobrze może to być zupełnie szczera postawa. Nie ma w końcu zbyt wielu pisarzy, którzy otwarcie nazywają sami siebie "wielkimi grafomanami" :)

    OdpowiedzUsuń