środa, 1 lutego 2017

Otul się beTuliną z Sylveco

Rynek kosmetyków naturalnych przeżywa istny renesans, coraz więcej nazw nowych firm przewija się przez drogerie, apteki i internet. Każdy zapewnia o naturalnym składzie kosmetyków i wciąż dowiadujemy się o stosowaniu coraz to innych składników naturalnych w kosmetykach - nic mnie już nie zaskoczy. Super, jeśli kosmetyki są naprawdę w 100% naturalne i bezpieczne. Ja osobiście jestem wierna jednej firmie od początku, kiedy zaczęli szturmem podbijać lokalny rynek kosmetyków naturalnych - chodzi o Sylveco. Może też trochę dlatego, że jestem patriotką lokalną i staram się wspierać lokalnych przedsiębiorców, kupując ich produkty. Na początku były to tylko kremy z tajemniczą betuliną... 


 
Czym właściwie jest betulina? Niczym innym jak ekstraktem z kory brzozy, ot takiej samej jaką widzimy codziennie zerkając przez okno - ja osobiście mam ich prawdziwy las. Właściwości betuliny są wszechstronne: przeciwzapalne, przeciwwirusowe, przeciwutleniające, antyalergiczne, regulujące proces syntezy kolagenu i elastyny, a nawet przeciwnowotworowe. Nie zdajemy sobie sprawy jak ten prosty składnik może działać pozytywnie na naszą skórę. Sylveco daje nam betulinę w swoich produktach, które - nie ukrywam - skradły moje serce. Niejednokrotnie wczesną wiosną zbierałam sok z kory brzozy i używałam w celach zdrowotnych i kosmetycznych, lecz nie miałam pojęcia o innych składnikach kryjących się w tej niepozornej białej korze tego pospolitego drzewa. Moim numerem jeden został balsam brzozowy, więc dzisiaj parę słow o nim.

Oto co możemy przeczytać o balsamie na stronie producenta:
Skóra sucha, wrażliwa, szorstka i łuszcząca się wymaga długotrwałego nawilżenia i natłuszczenia. Olej z pestek winogron, wiodący składnik balsamu brzozowego, przywróci uczucie elastycznej, miękkiej, gładkiej i zdrowej skóry, a betulina zmniejszy uczucie swędzenia. Balsam brzozowy z betuliną powstał na bazie naturalnego oleju z pestek winogron, bogatego w flawonoidy i antyutleniacze, które wspomagają regenerację, a przede wszystkim znacznie opóźniają efekty starzenia się skóry. Balsam nie zawiera kompozycji zapachowych – jest hypoalergiczny, nadaje się do każdego rodzaju skóry, szczególnie wrażliwej i skłonnej do uczuleń. Główne substancje aktywne – betulina i kwas betulinowy, uzyskiwane z kory brzozy, łagodzą wszelkie podrażnienia i pobudzają komórki do odnowy. Ekstrakt z aloesu przywraca skórze właściwy poziom nawilżenia, natomiast dodatek witaminy E zabezpiecza ją przed negatywnym wpływem środowiska.

 
Skład obiecujący, czas na moje wrażenia. Po pierwsze opakowanie: lekkie, dobrze trzyma się w dłoni, estetyczne i z tym co lubię najbardziej - pompką, która pracuje jak trzeba, dozując odpowiednią ilość kosmetyku. Konsystencja w sam raz, nie jest za gęsta, a kosmetyk jest niezwykle kremowy w dotyku. Naturalny zapach kosmetyku nie jest powalający, ale dla mnie ważniejsze jest działanie. Nie przeszkadza mi jego ziołowy zapach chociaż wiele osób na niego narzeka - dla mnie to plus, że kosmetyk nie jest sztucznie perfumowany. I najważniejsze - rozporawdza się świetnie, wchłania szybko i sprawia, że czuję się otulona jakby miękkim kocem. Moja skóra szczególnie zimą jest sucha i swędzącą, po aplikacji balsamu swędzenie momentalnie znika, skóra jest ukojona. Przy dłuższym stosowaniu suche i zaczerwienione miejsca przestają być problemem, pomaga także w gojeniu się uszkodzonej skóry. Chwalą go sobie również osoby z AZS.

Wszelkie balsamy, jak również i ten aplikuję zazwyczaj na noc, więc kiedy budzę się rano czuję, że skóra jest bardziej elastyczna, miękka, gładka - przyjemna w dotyku. Ten balsam to zdecywanie mój zimowy otulacz, tworzy ochronną barierę przed zimnem, często używam go również jako kremu do rąk. Jeśli słyszeliście już o balsamie brzozowym i zastanawiacie się nad zakupem to warto, szczególnie teraz zimową porą, kiedy skóra aż prosi się o otulenie i ukojenie. ;)

To pierwszy z kosmetyków Sylveco jaki dla Was opisuję, ale nie ostatni. Zapraszam Was na stronę producenta, gdzie nie tylko znajdziecie inne kosmetki naturalne tej marki, ale przeczytacie wiele ciekawych informacji na temat składników, naturalnej pielęgnacji czy sprawdzicie, kiedy wasze miasto odwiedzi dermokonsultantka Sylveco. Kolejny wpis na temat tej marki o najlepszym kremie pod oczy, jaki do tej pory miałam okazję wypróbować. :)
 

7 komentarzy:

  1. Zimowy otulacz <3 Piękna i sensowna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaa, potwierdzam zdanie autorki - jest wspaniały :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię Sylveco , ale tego balsamu akurat nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się zapoznać, na pewno się zaprzyjaźnicie ;)

      Usuń
  4. będę musiała wypróbować :) obserwuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam na wrażenia po przetestowaniu ;)

      Usuń