poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Wiosna Fit Książkoholika

Nareszcie mamy prawdziwą wiosnę - to świetna okazja aby zadbać o swoje zdrowie i figurę - w końcu zbliża się lato i zaraz odkryjemy więcej ciałka. Jako książkoholik wiem, że łatwo się zasiedzieć przy książkach czy ebookach, a przecież nie ma ważniejszej rzeczy dla naszego organizmu jak aktywność fizyczna. Nie ważne jaka - ważne żeby była. Warto także zadbać o zdrowsze odżywanie czy zafundować sobie wiosenny detoks. Sprzyja temu coraz więcej pysznych warzyw i owoców, które pojawiają się na sklepowych półkach czy straganach. Jakie są moje sposoby aby być fit ksiązkoholikiem? 

 
1. Aktywność fizyczna na świeżym powietrzu.
Nic tak nie wpływa na dobre samopoczucie jak zabawa na świeżym powietrzu. Pierwsze słoneczne i ciepłe dni zachęcają, a ja nie potrafię odmówić dziecku, które najchętniej spędziłoby cały dzień na zewnątrz. Nasze zabawy na świeżym potwierzu to nie tylko kopanie piłki. Dbanie o ogródek, jazda na rowerze, zabawy ruchowe czy zwykłe spacery poprawiają naszą formę. W tym roku planujemy postawić pierwsze kroki w parku linowym - trzymajcie kciuki. Poza tym coroczne wypady za miasto w weekend to zdecydowanie to co lubimy najbardziej. Dlaczego aktywność na świeżym powietrzu podałam jako pierwszy punkt? Jest mnóstwo korzyści: dotlenienie organizmu, pozdbycie się toksyn, jak również dawka witaminy D, którą czerpiemy ze słońca.
 
2. Codzienna dawka ćwiczeń.
Tak wiem - każdy mówi - nie da się codziennie. Zaległe książki zerkają z półki i kuszą, aby usiąść i przeczytać. Ciężko jest być fit książkoholikiem... Wcale nie! Zawsze staram się znaleźć chociaż pół godziny na ćwiczenia - szczególnie takie, które wspomagają kręgosłup. Jeśli mam więcej czasu włączam muzykę i zabieram się za mój ukochany aerobik. Ulubione utwory sprawiają, że ćwiczę z przyjemnością. Aerobik jest ze mną od wielu lat i mam nadzieję, że tak zostanie. To zdecywowanie najlepsza forma aktywności. Jest tak prosty, że nawet Syn chętnie ze mną ćwiczy. A co z książkami? Zawsze można włączyć sobie audiobooka i słuchać podczas ćwiczeń. ;)

3. Książki a jedzenie.
Książkoholiku, nie wystarczy przeczytać książki Chodakowskiej czy "Sztuki Zwycięstwa" aby być fit. Ok, książki które motywują do działania są w porządku, ale dobrze jest również wprowadzać swoje zamiary w życie. To samo z jedzeniem - jeśli bohater waszej książki właśnie zajada się pysznym daniem czy deserem nie musicie od razu biec do lodówki - chyba, że czytacie książkę kucharską. :) Może warto zasiąść do książki po jedzeniu albo zadbać o zdrowe przekąski? Lekkie wafle zbożowe czy marchewka pokrojona w słupki sprawdzą się idealnie. Gdy widzę te wszystkie internetowe memy, w których piszą, że nic mi więcej nie potrzeba tylko książka, kubek herbarty/kawy i pudełko czekoladek to aż mi się robi słabo. Czy wszyscy uważają książkoholików za obżartuchów? ;)



4. Smaczne książki.
Jako prawdziwy książkoholik sięgam również po książki kulinarne. Jest ich teraz mnóstwo. Staram się wybierać taką, która nie tylko dostarczy ciekawych przepisów, ale ważnych informacji na temat bycia zdrowym. Czemu więc nie zafundować sobie sezonowego detoksu, np. za sprawą pysznych i pożywnych zup z nieprzetworzonych składników? Nigdy nie byłam i nie mam zamiaru być na diecie, ponieważ nie potrzebuję tego, ale uważam że wszystko jest dla ludzi. Warto skorzystać z rad, w których zawarte jest to w jaki sposób powinniśmy wykorzystywać naturalne składniki czy owoce naszej pracy na działce czy w ogródku. Nasz organizm nie tylko odwdzięczy się zdrowiem, jak i fit wyglądem.

5. Czytaj i pij.
Oczywiście wodę! ;) Woda jest niezwykle ważna, każdy to wie i nie trzeba o tym przypominać. A co oprócz wody warto pić aby być fit? Herbaty są ok, zielone, czerwone, białe i jakie tam jeszcze mamy - pije je non stop. Dla mnie numerem jeden jest yerba mate. Nie tylko pobudza, ale ma szereg prozdrowotnych właściwości, a co ważne dla fit książkoholika - to eliminowanie poczucia głodu. Wiem, że nie każdy ma specjalne naczynie do picia yerba mate, ale teraz są również dostępne wersje w torebkach do parzenia. Może prawdziwy fan yerba mate uzna to za profanację, ale dla mnie to niezwykle wygodne rozwiązanie. Co do wiosennego czasu - piję również świeży sok z brzozy. Zbierany prosto z drzew obok mojego domu, orzeźwiający, lekko słodkawy płyn jest esencją zdrowia. Szkoda, że świeży jest dostępny przez tak krótki czas - pasteryzowany to już nie to samo.

Post powstał w ramach akcji "Fit książkoholik" organizowanej z inicjatywy KittyAilla oraz Justi.


 

13 komentarzy:

  1. Ja i dieta się nie lubimy, ale to już ci kiedyś mówiłam...
    Kurde, ja się wpisuję w stereotyp ciastka, książka i herbatka (o ile mi ją ktoś zrobi, bo jestem zazwyczaj zbyt leniwa, aby dokonać tego sama :D)
    Dla mnie aerobik jest właśnie za mało wymagający, wolę ćwiczenia, po których zastanawiam się za jakie grzechy ja to sobie robię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubię się aż tak katować, dla mnie ćwiczenia to przyjemność - szczególnie jeśli w tle leci ulubiona muzyka ;)

      Usuń
  2. Park linowy jest super! Polecam gorąco :D
    Co do aerobiku to go szczerze nienawidzę. Wole coś bardziej ruchowego niż ćwiczenia na macie. Rolki, rower zimą łyżwy - tak. Ćwiczenia niezbyt Xd
    Co do herbaty ksiąźki i czekoladki to moim zdaniem nigdy nie chodzilo o obzarstwo tylko o relaks. Wiadomo czekolada wytwarza endorfiny, herbata relaksuje, ksiazka rowniez. Czego chcieć więcej?
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest dla ludzi - czekolada też :D ja sama jej sobie nie odmawiam. Ale żeby nie było, że tylko to jem ;) Łyżwy uwielbiam, tylko od kiedy pomniejszyli nam lodowisko to już nie to samo :/

      Usuń
    2. U nas zrobili ostatnio takie lodowiska ze pekaly pod lyzwami i topily sie :( jak jechalam to wylupywaly sie kawalki lody

      Usuń
  3. Świetnie napisane :D
    Ja czytając podjadam skitlesy i aż się czasem nie dobrze robi jak wciagnę się w książkę i przez przypadek zjem całe opakowanie na raz xD także nie polecam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo że skittlesami :D szczególnie jak są emocjonujące momenty w książce, na szczęście biorę zawsze mniejsze opakowania ;)

      Usuń
  4. Z aktywnością fizyczną u mnie nieco gorzej, jednak po części dlatego, że nie mogę znaleźć kompana do wysiłku. Próbowałam wyciągać moje przyjaciółki, brata, nawet tatę i nikt się nie dał! :D Pewnie, że mogłabym sama, ale ciężko mi się przełamać i nagle biegać po moim miasteczku wystawiając się na wzrok innych. Bardzo chciałabym spróbować swoich sił na siłowni, ale to już wgl odpada - taka mała ja, otoczona jakimiś mięśniakami XD
    Ale zdrowe odżywianie jak najbardziej, od jakiegoś czasu staram się tego przestrzegać, tradycyjny cukier poszedł w odstawkę, mąka pszenna również - ostatnio trochę eksperymentuję w kuchni :D
    Pozdrawiam ♥
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z siłownią mam podobnie - musiałabym mieć własną w domu ;) Cukier w kuchni odstawiłam jakieś 4 lata temu (oprócz sporadycznych słodkości)i jakoś zyję bez niego. Co do mąki - ostatnio mieliłam wiórki kokosowe na mąkę kokosową do ciasta - polecam! ;)

      Usuń
    2. Mąkę kokosową akurat niedawno sobie zakupiłam, na razie nieco eksperymentuję, bo jak zrobiłam naleśniki, to jakimś cudem się rozpadły - pokruszyły w taki sposób, że nie dało się ich w żaden sposób usmażyć :D Oczywiście domyśliłam się, że chyba trochę za dużo tej mąki dałam, choć zdawało się, że jest okej. Muszę się nauczyć jeszcze "z czym to się je" :)

      Usuń
    3. Mnie też pierwsze ciasto z mąką kokosową klapnęło ;) za to następne było już ok. Dokładnie, trzeba wyczuć co i jak z nowymi składnikami.

      Usuń